09:09:00

Dieta matki karmiącej. Mity o kapuście i legendy o kolce

Ten tekst powstał po to, aby skołowanym i umęczonym matkom karmiącym żyło się lżej.
Zamiast im zakazywać i odbierać przyjemności, należy im dogadzać i uświadamiać, że mogą naprawdę więcej, niż niesie miejska legenda.
Bo opinie na temat diety mamy karmiącej nie dość, że są krzywdzącymi mitami, to tak zakorzenionymi w naszej kulturze, że choć nikt nie potrafi ich logicznie wyjaśnić, to powtarza się je od wielu, wielu pokoleń.
W naszej światopoglądowo zakonserwowanej jak puszka Polsce, te mity pokutują na szeroką skalę, od pokoleń powielane przez położnych, pediatrów, rodziny, znajomych.
Nikt nie rozumie dlaczego coś „działa” (tak, jak niesie tradycja), ale każdy wierzy, że tak jest. Nawet lekarze nie potrafią tego naukowo logicznie wyjaśnić. Coś jak z wstążeczką przy wózku albo nie zaglądaniem na dziecko zza głowy. Ot, ludowa wiara. Dziewczyny, przestańcie katować się duszoną marchewką czy skomplikowanymi przepisami na „bezpieczne” pokarmy.
Pora to zmienić!
Legenda niesie, że:
PRZYCZYNY KOLKI NIEMOWLĘCEJ LEŻĄ W ZŁEJ DIECIE MATKI.
Niech no mi ktoś wyjaśni, jak kapusta zjedzona przez matkę może wzdymać dziecko? Części kapusty fermentują w układzie pokarmowym. Czy potem przenikają do krwi, następnie do mleka i znów fermentują?
Albo czekolada, zakazana przy karmieniu piersią? Czy dziecku w takim razie dajemy kakao?
Jeśli zjedzony czosnek czy cebula dostaną się do mleka, to ono prześmierdnie i dziecku się odechce? Czy olejki eteryczne z tych warzyw mają szansę przetrwać w krwi? A potem jeszcze proces zamiany w mleko?
Czy w takim razie, jeśli pijemy mleko od krowy to tak naprawdę spożywamy celulozę, której nie strawimy, a którą zjadła krowa? A jeśli krowa naje się kupy z łąki, to jej mleko smakować będzie tą kupą?
CZY jedząc schabowego, jemy świńskie żarcie z koryta?

Mleko matki zawiera składniki chemiczne i odżywcze.
Do składników mleka kobiecego zalicza się: woda, białko, węglowodany, tłuszcze, sole mineralne i mikroelementy, witaminy. Przedostają się one z przewodu pokarmowego matki do krążenia, układu limfatycznego, a w dalszej kolejności do jej gruczołu piersiowego. Przenikną do mleka niektóre składniki aktywne farmaceutyków, przeniknie alkohol (niektóre światowe instytucje zalecają bezpieczne picie drinka na dwie godziny przed karmieniem, ściąganie nic nie da, bo alkohol krąży we krwi, aż się go pozbędziemy), ale nie ząbek czosnku czy talarek cebuli.
Nikt dotąd nie potrafił mi tego wyjaśnić. Jedyny argument jak słyszę to „tak jest i tyle”. A wiecie dlaczego nikt tego nie potrafi uargumentować? Bo nie ma żadnych dowodów, żadnych badań czy faktów naukowych, które mogą tego dowieść. Mechanizm nietolerancji pokarmowych i uczuleń jest NIEJASNY (droga humoralna? droga komórkowa?) Wobec braku dostatecznych dowodów naukowych nie powinno się w ogóle propagować stosowania profilaktycznych diet eliminacyjnych! To jest czysta prawda ludowa, nic więcej. Nasza polska prawda, bo indyjska, chińska, kanadyjska czy nawet niemiecka są już zupełnie inne…
Zatem… Mamo karmiąca - nie musisz jeść żadnych specjalnych pokarmów ani unikać niektórych pokarmów!
(do kolek wracam na końcu tekstu)
MAMA KARMIĄCA MUSI PIĆ DUŻO PŁYNÓW BO TO ZWIĘKSZA LAKTACJĘ.
Każdy człowiek, stary czy młody, powinien pić dobrą wodę. U mamy karmiącej nie jest inaczej. Mama powinna pić według jej pragnienia, jej ciało wie najlepiej, czy ona potrzebuje więcej płynów, czy nie. Nie ma sztywnych zasad. Picie więcej wody nie wpłynie na jakość pokarmu, choć warto nawadniać się zawsze.
MAMA KARMIĄCA MUSI JEŚĆ DUŻO WIĘCEJ I ZDROWO SIĘ ODŻYWIAĆ.
Każdy człowiek, stary czy młody, powinien zdrowo się odżywiać. Mama karmiąca nie musi wcale starać się więcej niż normalnie, o ile dbała o siebie przed ciążą i w ciąży. Każdy wie, że od tego, jaki styl życia prowadzimy i jak się odżywiamy, wygląda jakość naszego życia i naszego samopoczucia. Nie trzeba więc stawać na głowie, kiedy się karmi piersią. Nie trzeba więcej kalorii. Wystarczy optymalna dieta.
MLEKO NASTĘPNE (W PROSZKU) JEST KONIECZNE PO ODSTAWIENIU OD PIERSI PO 6 MIESIĄCU.
Co prawda nie o dietę matki tu chodzi lecz o dietę niemowlęcia, ale ciągle w  temacie. Nie ma konieczności wprowadzania mleka modyfikowanego do diety, jeśli dziecko zaczyna jeść stałe pokarmy, a my nie chcemy karmić piersią dalej. Co prawda reklama mówi co innego, ale to tylko reklama, czyli komunikat producenta, który ma na celu skłonienie nas do zakupu, a nie przekazanie rzetelnej wiedzy. Popatrzmy na to z dystansu – czy naprawdę przetworzony produkt, składający się z cukru, sproszkowanego mleka krowiego, tłuszczy i sztucznych witamin, jest niezbędny dla naszego dziecka?
PS. Odnośnie kolek – noworodki mają nierozwinięty układ pokarmowy, prawie każdy ma nietolerancję laktozy, która jest i w mleku mamy i w krowim (modyfikowanym), pijąc mleko przestawiają się na normalny tryb jedzenia. Dzieci to plac budowy. Muszą się „wyrobić”. Jednym przychodzi to łatwiej, innym mniej. Zależy z jakimi predyspozycjami przychodzą na świat, czy po urodzeniu odbyła się jakaś ingerencja, czy urodziły się w terminie, czy mają stres i czy mama ma stres – tak, od nastawienia i emocji dużo zależy! Do tego pijąc mleko łykają powietrze, które buzuje w brzuchu. To nie znaczy, że rodzice i dzieci muszą się męczyć przez te kilka miesięcy, jak przez lata świetlne sądzono (sławne 100 dni płaczu), wręcz przeciwnie! Kolkę, "nagazowanie" i płacz można niwelować poprzez podanie enzymu laktazy, probiotyki, zmianę techniki karmienia piersią, pamiętanie o każdorazowym beku, bliskość, masaż itd. a nie zmiany diety matki.

Odpuście sobie sab simplexy, infacole i bobotiki. Ich hasło reklamowe głosi, że PRZYCZYNĄ KOLEK SĄ WZDĘCIA. A przyczyny płaczu mogą być różne i przyczyny bólu brzucha mogą też być różne, ale raczej nie są to gazy, które jeśli już, są skutkiem i objawem, a nie przyczyną i należy ten objaw niwelować w inny sposób, niż podanie doraźnego produktu aptecznego, który być może ułatwi wydalanie gazów, ale nie zlikwiduje przyczyny (tu dobrze wyjaśnione)


Co prawda, bóle brzucha i wzdęcia mogą być związane z alergią pokarmową dziecka – jeśli występują jeszcze wysypki, AZS, ulewanie, wymioty, biegunki/zatwardzenia, krew w stolcu, nieprzybieranie na wadze, sapka, kaszel itd. To są bardzo rzadkie przypadki. Ale nawet wtedy, jak mówią badania, matka nie musi być na żadnej diecie*.
Znana jest też każdej prawie mamie diagnozowana przez pediatrów "na oko"  słynna skaza białkowa czyli uczulenie na białko. Nie wiadomo jednak czy chodzi ogólnie o białko zwierzęce (mięso, ryby, skorupiaki, mleko i przetwory mleczne, jaja) czy wybiórczo, bo czasem "eksperci" zalecają nie pić tylko mleka. Ale czy o jakieś konkretne białko w tym mleku chodzi?  O kazeinę czy może β-laktoglobulinę? Tego nie wie nikt.

W każdym razie polecana przez pediatrów diagnostyka polega na stosowaniu diety eliminacyjnej i obserwacji reakcji dziecka. Tak można obserwować, aż samo minie. Stwierdzenie konkretnej alergii bez badania jest praktycznie niewykonalne, objawy mogą mieć różne przyczyny i ciężko znaleźć winowajcę. Każą więc obserwować.
Karmię dziecko swoim mlekiem, które składa się ze składników wymienionych wyżej. Spożywając białko, pewien rodzaj tego białka np. z mleka krowiego może się przedostać z krwiobiegu, do pokarmu i być może uczulać. Dany alergen utrzymuje się w pokarmie ok. dwóch tygodni. Jeśli po tym czasie jest u malucha jakaś poprawa, to może być to. Jeśli nie zauważysz zbieżności pomiędzy Twoją dietą, a niepokojącymi dolegliwościami dziecka, uspokój się, nie panikuj i nie poprawiaj natury, poczekaj - mały organizm się wykształca, układ pokarmowy dojrzewa, a skóra się normalizuje, całość powinna wrócić do normy do ok.12 miesiąca życia.
A jeśli którejś z mam przyjdzie do głowy (lub ktoś "mądry" doradzi) przejście na mleko modyfikowane, aby pozbyć się domniemanych alergii, kolek, niezrozumiałych dolegliwości dziecka, zapewne związanych z karmieniem piersią, niech się powstrzyma. Mleko sztuczne to nie jest lek! Poczytajcie o tym tutaj.

Nie zaleca się diety eliminacyjnej w celu zapobiegania wystąpieniu alergii u dziecka ani kobietom ciężarnym, ani karmiącym piersią (ESPACI, ESPGHAN 2009, Prescott 2005, Halken 2004, Szajewska 2006, Geer 2008










5 komentarzy:

  1. Witam, ogólnie zgadzam się z artykułem, jednak co do olejków eterycznych sądzę,że mogą przenikać do mleka. Hoduję kozy mleczne i podając im np. buraki cukrowe mleko smakowało jak burak cukrowy. Myślę, że podobnie może być z mlekiem kobiecym. Podając matkom kiszonki (kiszona kukurydza itp.) młode miały wzdęcia i silne biegunki. Te które dostawały pasze lekkostrawne nie miały żadnego problemu z młodymi. Myślę, że łatwiej to zaobserwować na zwierzętach. Jakiś związek z organizmem ludzkim pewnie jest. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że to koincydencja. Trudno zweryfikować Twoje indywidualne doświadczenie z młodymi kozami, choćby dlatego, że nie było przeprowadzone w warunkach laboratoryjnych. Trzeba by spróbować mleka od różnych zwierząt różnie żywionych i wykluczyć własne sugestie oraz inne zmienne.

      Usuń
  2. Ejejej. Następna wierząca (tak, tu też trzeba wiary) wyłącznie w badania laboratoryjne. Dieta eliminacyjna pozwoliła mojemu dziecku nie mieć kolek. Pewnie to koincydencja. Szczególnie, że gdy wróciliśmy do poprzedniej diety, problem wrócił. Oczywiście to pewnie bzdura, bo nie było to wykonane w warunkach laboratoryjnych. Masakra. Wiesz, jest takie coś, że jak nie podasz jedzenia to człowiek umrze. Nie zostało to jednak udowodnione w laboratorium z użyciem "scientific method", możliwe jest więc, że jest to koincydencja. Pomyśl nad swoją logiką zanim napiszesz kolejny tekst z tak niedorzecznym tytułem. Nie znasz prawdy. Nikt jej w tej chwili nie zna. Gdyby ktoś ją znał, to moje dziecko by nie cierpiało na kolkę rok. Twoje metody opisane tutaj nie działały, lekarze kazali czekać a dziecko cierpiało i cierpiało i cierpiało a my byliśmy coraz bardziej wycieńczeni, sąsiedzi walili w podłogi, sufity i w rok staliśmy się starsi o 10 lat. Tylko dieta eliminacyjna przyniosła odpowiedzi. Tak, wiem... to nie było laboratorium, więc nie jest prawdziwe. Jaka masakra :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " Tylko dieta eliminacyjna przyniosła odpowiedzi." - czekam zatem na te odpowiedzi, co konkretnie wyeliminowałaś, że pomogło dziecku? Które ten/te produkty/składniki? Czy dziecko było rok było karmione wyłącznie piersią?
      Dopiero po roku wdrożyłaś eliminacje i zauważyłaś efekty??

      Usuń
    2. I naprawdę nie chodzi o wiarę, o badania też ale głownie o logikę. Mleko powstaje z krwi. Jakie produkty krążą w krwi? Kapusta, cebula, czekolada, jogurt? Twoje osobiste obserwacje mogą być bardzo ciekawe i choć jestem bardziej skłonna ku fakcie niedojrzałości układu pokarmowego niemowlęcia, chętnie poznam inne "prawdziwe" konkrety (jak wyżej)

      Usuń

Copyright © 2016 OffMatka , Blogger