05:02:00

EKO oszczędzanie – kosmetyczna lista dla dzieciaka



OffMatka uważa się za ekomatkę. Co znaczy EKO? Że nie spuszcza wody po sikaniu, sama szyje ciuchy dla dzieci z fair trade bawełny, a wieczorami siedzi przy świeczkach?
No niekoniecznie.
EKO to ekologia i ekonomia w jednym. Czyli, że używam eko produktów, ograniczając degradację środowiska i przy okazji nie wydaje na to fortuny.  Możliwe? No pewnie.
Przyszłe mamy (tatowie też, ale jednak realnie wciąż mniej siedzą w temacie...) to idealny target dla producentów wszelkiej maści. Reklama bezwzględnie wciska nam kit, że wątpliwe produkty są niezbędne. Atakuje zewsząd, z gazety i lodówki, na porodówce i u pediatry. Wmawiają ci, że musisz mieć to wszystko, żeby Twoje życie było lekkie, łatwe i przyjemne, no i żeby dziecię było szczęśliwe.
Lista zakupów na kosmetyczną wyprawkę dla malucha nie ma końca. W ten sposób zagubione przyszłe mamy wydają fortunę, w poczuciu zabezpieczenia przed każdą sytuacją oraz zapewnienia sobie i dziecku wszystkiego.
Jaka jest faktycznie niezbędna lista zakupów dla noworodka? Czy naprawdę tak wiele będziecie potrzebować? Ile zbędnych gadżetów i kosmetyków kupisz, ile więcej, niż potrzebujesz realnie?
Tak naprawdę niezbędna lista zakupów kosmetycznych dla noworodka jest o wiele mnie niezbędna, niż się wydaje.




Co każdy dzidziuś powinien mieć, a czego wcale mieć nie musi?

Olej kokosowy nierafinowany to uniwersalny kosmetyk, a także genialny produkt w kuchni.
Nadaje się do kąpieli (łyżeczka na wanienkę), pielęgnacji (odparzona pupa, ciemieniucha, buźka, czyli całe ciało).
Kupisz litrowy słoik za 30-60zł, ja stosuję ten. Jest mega wydajny, nie psuje się, ma naturalny zapach.
Olej kokosowy nierafinowany świetnie zastąpi oliwkę dla dziecka (typu Bambino, Johnson&Johnson, Ziaja) czy emolienty do kąpieli (typu Oliatum, Emolium). Większość takich kosmetyków zawiera parafinę i inne oleje mineralne, silikony. Nadużywa się substancji ropopochodnych, bo są taniutkie i nie uczulają. Tworzą na skórze tzw. warstwę okluzyjną, niwelują suchość skóry, skóra gładziutka ale blokują dostęp do niej innych odżywczych składników. I skóra nie może też oczyszczać się, co w przypadku AZS czy wysypek jest istotne. Skóra przyzwyczaja się do mocnego oleju mineralnego, który w pewnym momencie przestaje działać i mamy reakcję zwielokrotnioną na skórze.
Popularna parafina jest mocno kontrowersyjnym składnikiem.
Oprócz tego, olej kokosowy nierafinowany świetnie sprawdzi się jako pasta do mycia pierwszych ząbków, w połączeniu z ksylitolem (fińskim, nie chińskim).
Chusteczki nawilżane owszem, czasem się przydają. Jeśli chcesz umyć nimi maluchowi pupę - sprawdź skład produktu „dedykowanego” i pomyśl, czy na pewno jest odpowiedni. Czy używasz po swojej toalecie mokrych chusteczek z podejrzanym składem? Wszystkie, które kupowałam dla dzieci, najpierw próbowałam na sobie. I zdarzały się nieprzyjemne doznania, jak pieczenie.
Lepiej wybrać chusteczki bezpieczne w składzie np. rossmannową markę Babydream (do wyboru kilka opcji) i używać od czasu do czasu.
To czym myć? Bieżącą wodą! Mydła w kostce można sobie podarować. A żele do mycia?  Oferta jest ogromna. Od linii ekhm „wybitnie delikatnej” do po prostu przeznaczonej dla dzieci. Co w nich znajdziemy? Często sztuczny zapach, kolor, parabeny, konserwanty, PEG, zmiękczacze i detergenty. Podobnie z szamponami dla delikatnych dziecięcych główek.
Jeśli już stosować, do kupienia jest cała cała gama kosmetyków, wspominanej już rossmannowskiej marki Babydream - dla dzieci ale nie tylko, bez parafiny, SLS, sztucznych substancji zapachowych, parabenów…  A jednak dużo taniej, niż top produkty dla dzieci.



Świetnie sprawdza się mąka ziemniaczana, zarówno w postaci krochmalu do kąpieli, jak i do zasypki do pupy (zamiast pudru – aromatyzowanego talku).
Na odparzenia maść cynkowa (ok. 3 zł za opak.), zamiast kosztujących dużo więcej i mających w składzie poza tlenkiem cynku różne zbędne i podejrzane dodatki, kremów typu Sudokrem czy Bepanthen.
Na chłodniejsze dni masło shea (nierafinowane ok.10zł za opak., bardzo wydajne, starcza na kilka m-cy). I masło kakaowe, można już kupić w aptekach wygodny sztyft. Będzie lesze niż każdy krem (typu Bambino), które w składzie mają głównie wodę, ale też alergizujące zapachy, parafinę, silikon). Zamiast kremów półkowych, można stosować z powodzeniem przez całą rodzinę naturalne oleje i masła.
Na ciemieniuchę i inne problemy skórne olej lniany (trzymamy go w lodówce, aby się nie utlenił, a kupujemy najlepiej z lokalnej przetwórni, nie z półki sklepowej), olej z czarnuszki.

Ale. Jeśli jednak masz poczucie, że kiedy zapłacisz więcej i dostaniesz w ładnym opakowaniu produkt rekomendowany jako naturalny i dedykowany dzieciom, to możesz się zdziwić, jak np. w przypadku marki Himalaya Baby Care...


BONUSIK!
Dla spragnionych EKO kosmetyków, które ładnie wyglądają i są sprawdzone, a do tego nadają się na prezent, dobra oferta dostępna na Biofeminie.
Jeśli ktoś chce dodatkowy rabat 10% pisać maila do OffMatki! 








3 komentarze:

  1. Fajny wpis, choć widzę pewnie niebezpieczeństwa dla laików takich jak ja sam- czytałem kiedyś, że olej kokosowy olejowi kokosowemu nie równy, tak samo z olejem lnianym- w zależności od tego, co to za olej, jak rafinowany, z jakiej odmiany, może być bardzo syfiasty lub bardzo zdrowy i pytanie czy jako kosmetyk każdy produkt nieprzetworzony będzie ok, czy nie. Produkty ze sklepu (z fabryki) mają w tym aspekcie przewagę standaryzacji i powtarzalności.
    Jako świeżo upieczony ojciec podzielę się opinią zasięgniętą od dyplomowanej kosmetolog na temat głównie emolientów dla dzieci sprzedawanych w większości jako produkty do skóry atopowej- przekonała mnie sama logika jej wywodu- skóra przywzyczaja się do wszystkiego- jeśli do normalnej skóry będziemy używać tego typu kosmetyków, a dziecko w późniejszym okresie dostałoby skórnych problemów typu atopowe zapalenie skóry, kosmetyki te będą o wiele mniej skuteczne (lub całkiem nieskuteczne), niż gdyby wcześniej nie byly stosowane, dlatego też ważne, żeby dobierać produkty do faktycznych potrzeb dziecka, a nie "na wszelki wypadek". Producenci kosmetyków często niepotrzebnie wytaczają "najcięższe działa" tam, gdzie ich nie potrzeba- pewnie to samo z zawartością cynku w niektórych maściach- w jednych trochę, w innych ogrom- tylko na co to- to również argument, żeby jednak pójść w rzeczy nieprzetworzone i jak najprostsze. L.P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Olej kokosowy niestety w ogóle nie sprawdza się u mnie i przesusza mi skórę :( ale za to mąka ziemniaczana nie ma równych! Nawet teraz na obtarte uda jest znakomita!

    OdpowiedzUsuń
  3. W wielu kwestiach się z tobą zgadzam. To przerażające, jak to producentom wciskającym szkodliwe substancje do kosmetyków teoretycznie przeznaczonych dla dzieci uchodzi bezkarnie takie oszustwo. Tania chemia opatrzona napisem '0+' oraz tona reklam i wszystko ma być ok? Dramat. Szkoda, ze wielu mamom brakuje tej świadomości, że ktoś ich oszukuje i wierzą we wszystko co mówią reklamy.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 OffMatka , Blogger