10:32:00

Psychologia Płci i pudełka dla par czyli dlaczego kobiety nie mają ambicji

Ze wszystkiego można zrobić biznes, wystarczy ładne opakowanie, nośna "mądra" nazwa i można sprzedawać.
Również modele edukacji, pracy zawodowej, relacji międzyludzkich, oparte o podział według różnic między płciami. Z naciskiem na RÓŻNIC. Podobieństwa się kiepsko sprzedają.
W nauce zaczyna się od prowadzenia obserwacji, zapisków, badań, potem porządkuje, argumentuje, ubiera w naukową metodologię. Powstają nowe odkrycia, tworzą się nowe teorie, budują się nowe pojęcia. W psychologii ten postęp przyspiesza coraz bardziej. Jednym z takich świeżych obszarów jest nośna psychologia płci. Pojęcie stworzyła Sandra L. Bem, psycholożka z USA (o niej później).



O tym, jak infantylizuje się naukę i wykorzystuje jej nośne hasła, żeby zarobić, pisałam tu:
  "
Zatrzymaj faceta za 99zł. O poradnikowej ściemie"

Co nowego na rynku?
Teraz mamy pudełko dla par, które jest spisem wiadomości i zadań, do wykonania w 5 tygodni.
I to taniej, bo tylko za 85 zł.
Autorka „w swojej pracy opiera się na założeniu, że każdy potrzebuje własnych rozwiązań a kluczem do sukcesu harmonia i równowaga”. Niestety coś takiego jak harmonia i równowaga nie istnieje (o czy pisałam tu, tu i tu) a dawanie gotowych uniwersalnych zadań ma niewiele wspólnego z indywidualnymi rozwiązaniami.
No więc tak....
"Ona i on kochają inaczej"
Czytam niektóre wskazówki. Nie wiem jakie były intencje autorki, jak dla mnie jest to instruktaż dla desperatów albo idiotów. „Porozstawiaj i zapal świecie (…) nawet w toalecie”, „Wykonaj masaż dowolnej części ciała”, „Złap wyjątkowe chwile”. Ale to jestem w stanie przeboleć.
Natomiast pogłębiania w ludziach świadomości różnic i bazowania na stereotypach w swojej terapeutycznej praktyce, uważam za nadużycie (trener rozwoju osobistego, coach skoncentrowany na różnicach (szczególnie tych  dyskryminujących) jest zaprzeczeniem dobrego trenera!

Według autorki najczęściej zaniedbywaną potrzebą kobiet jest odpoczynek, czas dla siebie. "Myślą w pierwszej kolejności o innych, a dopiero na końcu o sobie." Kobieta ma znaleźć czas dla siebie (bo tak doskonale radzi sobie z obowiązkami domowymi, którymi jest obarczona) i kiedy już znajdzie czas na odpoczynek, nabierze cierpliwości dla dzieci i luzu w pracy, będzie jej łatwiej wyrazić podziw i dumę wobec męża, a on poczuje się ważny i wyjątkowy. Zatem kobieta nawet kiedy robi coś dla siebie, to wcale nie robi tego dla siebie.

Z kolei, według autorki, mężczyzna zaniedbuje swoją potrzebę przygody i wyjątkowych osiągnięć. "Wraca do domu i stara się zabić nudę codziennymi rytuałami posiłków, zajmowaniem się dziećmi i oglądaniem filmów lub wiadomości. Czuje się zobligowany do pracy, do wykonywania różnych domowych zadań, do troszczenia się o rodzinę. Podobnie jak kobiety, żyją w poczuciu obowiązku. Nie mają jednak kłopotu z tym, by zdecydować się na odpoczynek. Problem polega na tym, że wybierają formę odpoczynku, która nie spełnia ich potrzeby przygody, wyzwania i osiągnięć.”
No tak, zero przygód i ekscytacji, nudy na pudy! Ambitny facet nie może tak żyć, ambitny facet musi spełniać swoje ambicje! Dopiero wtedy będzie mógł być przykładem męskości dla swych dzieci (podążanie za ambicjami i pragnienie wyzwań jest przecież takie męskie!) i „źródłem podziwu dla swej żony” (bo bez tego nie będziesz).

Kobieta, sprząta, zajmuje się dziećmi, słodzi kawę mężowi i chodzi do pracy. Mężczyzna? Chodzi do pracy, w domu bawi się z dziećmi, ogląda telewizję. Cel kobiety? Podziw wobec męża i duma z męża. Cel mężczyzny? Ekscytująca przygoda. Robienie rzeczy, które spełnią jego ambicje. Wtedy stanie się źródłem podziwu żony. Autorka przezornie nie wspomniała w tekście czyjej żony? :)
Natłok stereotypów tak wielki w tak krótkim tekście, że zdaje się nie mieścić na ekranie komputera.
Kobieta ma podziwiać. Mężczyzna ma być podziwiany. Kobieta ma odpoczywać, by lepiej spełniać swe domowe obowiązki. Mężczyzna, by realizować swoje pasje i stać się obiektem, czy jak chce autorka, źródłem podziwu.

No więc, drogie koleżanki, kiedy już wykonacie swoje obowiązki (w treści autorka pisze, że macie małe dzieci, u mężczyzny o tym nie wspomina) i znajdziecie opiekę dla tych małych dzieci, to potem "pójdźcie na spacer lub siądźcie do pianina.", bo po wykonaniu obowiązków kobiecie należy się ten spacer lub ekhm gra na pianinie, jak psu kość. I to powinno nam wystarczyć, bo przecież jako kobiety nie mamy potrzeby "przygody i wyjątkowych osiągnięć", tak jak mężczyzna.

To tyle jeśli chodzi o pudełka dla par.
A teraz coś o edukacji w kontekście Psychologii Płci. Tę „nowość” psychologiczną natychmiast podchwycono w Polsce, tworząc coś takiego jak
                                                             Instytut Psychologii Płci oraz podległą mu
                                                             Akademię Psychologii Płci,  

kształcącą coachów w kontekście różnic międzypłciowych.

Niestety, poza nośną nazwą, z Psychologią Płci IPP i APP niewiele mają wspólnego.
Uczelnia zachęca słuchaczy i przedstawicieli świata biznesu: "pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Polsce, opracowujemy nasze  projekty uwzględniając odmienne dla kobiet i mężczyzn sposoby przyswajania wiedzy". Tym samym bazuje na najsilniejszym kulturowym stereotypie, akcentuje różnice międzypłciowe i między ludźmi (niezależnie od podłoża tych różnic), koncentruje się na barierach komunikacyjnych, na powielaniu schematu.
Powtórzę: trener rozwoju osobistego, coach skoncentrowany na różnicach (szczególnie tych  dyskryminujących) jest zaprzeczeniem dobrego trenera!
„Do mojego jełopa nic nie dociera”, „moja baba ciągle gada”, „bo facet to konkret, co myśli to mówi”, „kobieta musi przede wszystkim wyglądać, znać estetykę”. Znamy, co? Można się pośmiać. Trafiony to chwyt marketingowy.
Dlaczego tylko chwyt i nic poza tym?
Istnienie Instytutu Psychologii Płci i jego popularność jest dowodem na to, jak (sprawnie) można wykorzystać do celów promocji i manipulacji marketingowej, nośnik oparty na stereotypach społecznych, opakowany w ładne brzmienie.
Jak się reklamują? „Psychologia Płci kompetencją XXI wieku bo od niej zależy wszystko…”
Zgadza się!

Jednak na stronach IPP brak jakiejkolwiek informacji o samym pojęciu psychologii płci (poza nazwą organizacji), co jest rażącym błędem podstawowym. Nie ma też informacji o społeczno-kulturowej roli płci, jedynie o różnicach biologicznych – w budowie mózgu. Kierunek nauki Sandry L. Bem, oparty na kulturowej tożsamości płciowej, został pominięty.
Natomiast radzenie sobie ze stresem, forma komunikacji interpersonalnej, determinanty zachowań itd.  są to mechanizmy i zachowania, które w mniejszym lub większym stopniu przenikają się przez obie płcie, wpływa nie nie wiele złożonych czynników, które mogą nie być od płci zależne, i najważniejsze – nie są zdeterminowane wyłącznie przez budowę mózgu.
Według twórczyni pojęcia psychologia płci, Sandry L. Bem, przyjście na świat jako chłopiec czy dziewczynka nie przejmuje z automatu zachowań, funkcji poznawczych, postaw, cech – związanych z płcią, z którą się urodził/a. I w kontekście tej teorii posługiwanie się przez IPP i APP tym terminem można traktować jako pewne nadużycie.
Psychologia płci (w dużym skrócie) uznaje jedność kobiecości i męskości, które wzajemnie się przenikają i tworzą jedno kontinuum.
Idea IPP i APP skupia się na różnicach między kobietą a mężczyzną i mocno je akcentuje:
(…)wyznaczenie nowych ram dla zrozumienia odmienności płciowych dzięki dwu niezależnym, ale zbieżnym osiągnięciom nauki.Pierwsze z nich to gigantyczny postęp, jakiego dokonano w rozumieniu mechanizmów pracy mózgu; drugi to nowe odkrycia ukazujące w jaki sposób, biologicznie i behawioralnie, jesteśmy tym, kim jesteśmy – kobietami lub mężczyznami. Mózgi kobiet i mężczyzn są różne – tak, jak mamy płeć ciała, mamy również płeć mózgu.”
IPP i APP powołują się na quazi naukową pracę „Płeć Mózgu” (współczesna neurofizjologia nie znajduje dowodów na biologiczne, wrodzone różnice między mózgiem kobiety i mężczyzny, wręcz przeciwnie – uznaje, że ludzki mózg nie jest jednoznacznie męski albo kobiecy i zmienia się w ciągu życia) i pozycji bazującej na społecznych stereotypach dotyczących płci „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”, czego nie można uznać za dobrą rekomendację dla Instytutu Psychologii Płci.
Na stronie IPP czytamy też, że Anne Moir (autorka wymienionej pracy "Płeć mózgu") jest propagatorką poglądu, że metody oparte na wiedzy z zakresu płci mózgu powinny być uwzględnione w brytyjskim modelu edukacji. Co to oznacza? Co IPP tak naprawdę popiera? Podziały, rozdziały, szufladkowanie? Dokąd prowadzi model edukacji oparty o podział według płci?
Z kolei Akademia ma swoją "jakość": "Dzięki starannej selekcji wybieramy najbardziej inteligentne osoby, które odniosły już sukces w jakiejś dziedzinie oraz, co szczególnie istotne cechujące się silnym dążeniem do zmieniania świata."
Wspierajmy wyłącznie twórcze zmienianie świata, działalność ukierunkowaną na obalanie społecznych stereotypów, na szukanie podobieństw – nie różnic, pojmowanie płci wielowymiarowo, nie ma czegoś takiego jak płeć w 100% męska lub żeńska, nie każdy facet to jełop, nie każda kobieta to trzpiotka, nie wszystkie dziewczynki muszą być różowe i nie wszyscy chłopcy niebiescy.
Instytut Psychologii Płci powinien przeformułować nazwę, bo obecna jest nadużyciem.
gender-1341368_960_720














10 komentarzy:

  1. boszzzz, i głupie ludzie to kupio! :) Trochę zawodowo, trochę z zainteresowania czytuję nt szeroko gender-u i jak czytam o cudach takich jak IPP czy APP to śmiać mi się chce. ALe najbardziej dzisiaj mnie rozbawiła świeca w toalecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie, że IPP ma niezłe branie, tak jak guru pudełka dla par i tego typu pierdolety. A co do gendera, rozbawia mnie, jak antyfeministki piszą o tym, jaki jest nieprawdziwy, szkodliwy i zagrażający naszym dzieciom... pewnie zapomniały, że mogą sobie siedzieć na kompie i komentować, dzięki feministkom :)

      Usuń
  2. Jak widzę takie rady to ręce sama opadają. "Porozstawiaj wszędzie świece...", bo oczywiście najlepszą metodą na problemy i konflikty w związku jest zapalenie kilku światełek. Czekam na produkt "terapia instant w 3 minuty, zalej wodą, a po zjedzeniu naszej zupki wasz związek stanie się ekstremalną przygodą rodem z filmu!".

    Niestety utrwalanie stereotypów jest tak popularne bo ludzie w desperacji łykną wszystko. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są już takie instanty:) Uzdrawiające metody czary-mary, narzędzia manipulacji - wkrótce będzie o tym tekst:)

      Usuń
  3. Dzień dobry Pani Moniko!
    Dziękuję za pochylenie się nad treściami, którymi dzieliłam się jakiś czas temu. Na początek chciałabym się dowiedzieć czy faktycznie miała Pani w ręce grę Pudełko dla Par (w którym nie ma żadnych dłuższych wypowiedzi, jeśli nie liczyć instrukcji;), czy mailowy program Zagraj w miłość, który w swojej pierwszej odsłonie trafił do rąk użytkowników za darmo w minione wakacje?
    Cieszę się że zwróciła Pani uwagę na powszechność i banalność stereotypów. Przejrzałam linkowane w tym artykule treści i dziękuję za to, że jest Pani wśród tych terapeutów/coachów, którzy zwracają uwagę na niemożliwość osiągnięcia „ideału” (czymkolwiek dla danej osoby ten ideał byłby;). Dziękuję za Pani troskę o przekazy stojące za treściami przeze mnie publikowanymi i – o ile moje słowo będzie dla Pani wiarygodne – zapewniam Panią, że „strzelamy do tej samej bramki” ;)
    Widziałam, że jest Pani założycielką Spółdzielni Nova. Widziałam w zespole Magdę Szal. To pewnie od niej Pani ode mnie usłyszała? Wiem, że chciała korzystać z Pudełka także w pracy z dziećmi. Udało się to zrealizować? Ciekawa jestem, w jaki sposób dociera Pani do grupy docelowej, do osób tzw. „wykluczonych społecznie”. Realizowałam kilka projektów dla mam z tej grupy i przyznam, że okazało się dużym wyzwaniem dotarcie do nich z informacją, że można przyjść, zrobić zabawki dla dzieci, zjeść ciepły posiłek, porozmawiać etc. Podzieli się Pani doświadczeniem w tym względzie?
    Odnośnie programu mailowego „Zagraj w miłość” – dziękuję za uwagi. Miałam nadzieję że dzięki temu, że program puściłam do ponad 1000 osób nieodpłatnie, pomoże mi w zebraniu informacji zwrotnych i udoskonaleniu programu. Zdecydowanie widzę, że jeszcze raz pod oko warto wziąć teksty i zadbać o ich klarowność. Poza tym dzięki Pani uwagom wiadomość z pierwszymi treściami i zadaniami zostanie wysłana tylko do tych, którzy otworzyli i przeczytali wiadomość wstępną, w której między innymi wyjaśniłam, po co sięgam do stereotypów, zwracam uwagę, że to tylko uśrednione dane (a więc mogą nie mieć odzwierciedlenia u poszczególnych osób). Podwoję też liczbę przypomnień, że zadania, które proponuję są tylko propozycjami, które mogą posłużyć jako inspiracje a nie „jedynymi prawdziwymi wzorami na szczęśliwe życie” hehehe ;)
    Dziękuję!

    PS. Jeśli Pani będzie miała chęć wypróbować i podzielić się informacją zwrotną recenzją – zapraszam do kontaktu. Bardzo cenię konstruktywną krytykę! Dzięki niej mogę dużo więcej poprawić niż z setek dobrych opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Pani. Widzę, że włożyła Pani wiele wysiłku, żeby prześwietlić moją osobę i moją działalność, a także osoby ze mną współpracujące, wymieniając tu jedną z nazwiska, co jest nadużyciem danych osobowych osoby postronnej, która z moim tekstem nie ma nic wspólnego. Takie postępowanie jest naruszeniem zasad dobrego obyczaju, ale również świadczy o niskim poziomie kogoś, kto reklamuje siebie jako pomagającego innym.
      Komentarz na moim blogu pisze Pani dla własnych celów, domniemam, że budowanie własnego wizerunku jest jednym z nich. Nie tędy droga. Jeżeli chce Pani czerpać z mojego doświadczenia zawodowego, proszę kierować się do mnie na drodze zawodowej, a nie prywatnej. OffMatka nie ma nic wspólnego z moją zawodową działalnością. To moja prywatna działalność i osobiste opinie. To, co Pani robi - podkreślam - zawodowo, nie prywatnie, może być narażone na oceny i krytykę, Pani robi co uważa, a inni mają prawo się z tym zgadzać lub nie.
      Biorąc pod uwagę Pani styl pracy, proponowaną tematykę, serwowane hasła i banalne porady (intencji nie oceniam, bo nie znam), jesteśmy na dwóch biegunach. Bycie coachem i psychologiem, nie oznacza z automatu, że robi się tę samą i zawsze dobrą robotę. Jestem wyczulona na wciskanie ludziom kitu, w tym sprzedawanie różnego typu poradników które mają naprawiać związek, bo to zwyczajnie niemożliwe! Jeśli ktoś wierzy, że aby mieć "więcej uśmiechu i czułych gestów, więcej rozmów", musi wydać 85zł, to jest naiwny. Ale czy to oznacza, że na tej naiwności można bazować? Gry i porady nie pomogą na kryzysy związku (jako specjalistka powinna Pani wiedzieć dlaczego).

      Pani uważa się za ekspertkę związków, zatem z pewnością wie, jaką bierze na siebie odpowiedzialność za cudze związki, dając ludziom konkretne rady i wytyczne jak postępować.
      Jako matka i żona jestem krytycznie nastawiona do tego typu metod, a jako psychoterapeutka wiem, że mogą przynieść skutek odwrotny od zamierzonego.


      ps. Jeśli chce Pani naprawdę dotrzeć do ludzi, lepiej darować sobie "uśrednione dane", a prawdziwą inspiracją dla poprawy jakości związku niech będzie sięgnięcie po wewnętrzne zasoby, bo żadne świece w łazience nie zastąpią dobrych intencji (skupianie się na powierzchownych elementach odwraca uwagę od istoty problemu, to będzie efekciarskie, ale nie efektywne jak wtedy gdy szwankuje w aucie silnik a proponujemy zmianę koloru lakieru w pakiecie z nowym aromatem....)

      Usuń
    2. Dziękuję za podzieleniem się Pani zdaniem na mój temat. Łatwość wydawania ocen przez Panią jest dla mnie zaskakująca.
      Jeśli Panią boli, że w tym miejscu odniosłam się do Pani zawodowych korzeni – usunę je. Blog opatrzony jest Pani zdjęciem, więc nie sądziłam, że chciała Pani tu pozostać anonimowa. Pozostałe dane są w Internecie. Żeby mówić o danych osobowych, należałoby podać dwa rodzaje danych (np. imię, nazwisko + numer telefonu/adres email/adres zamieszkania)
      PS. Nigdzie nie napisałam, że jestem ekspertką od związków i nigdzie nie napisałam, że gra Pudełko dla Par ma służyć związkom w kryzysie. Piszę o nim dokładnie odwrotnie.
      Program "Zagraj w miłość" to praca głównie nad własnym nastawieniem. I gdyby Pani przeczytała wszystkie treści a nie skupiła się na wspominanych kilkukrotnie przez Panią świecach, wiedziałaby Pani o tym. Oczywiście to nie jest forma, która nadaje się na pracę w kryzysie. O tym na szczęście wiemy - z tego, co rozumiem z Pani dość niemiłej odpowiedzi - obie.

      Usuń
    3. Widzi Pani gdzieś na blogu moje nazwisko lub dane firmy? Nie. Oznacza to, że jest to blog OffMatki, osobisty i prywatny, to powinno być oczywiste. Blog nie ma związku z moim życiem zawodowym, którego szczegóły można znaleźć na stronach związanych z działalnością zawodową. Nie chodzi o "mój ból", ale o Pani kulturę osobistą oraz kierowanie uwagi na kwestie nie mające tu związku.
      Imię i nazwisko mojej koleżanki, która nie ma związku z tekstem, czyli jej dane osobowe, użyte zostały bezzasadnie, dla Pani prywatnych celów, za co wypadałoby przeprosić.

      Jeśli piszę książkę /prowadzę zajęcia dla np. uzależnionych to znaczy, że znam się na tym, prawda? To raczej oczywiste, chyba, że jestem oszustką. Jeśli zatem Pani sprzedaje produkt dla par, to zakładam, że jest w tym temacie ekspertką. Jeśli "Pudełko dla Par" nie ma służyć związkom w kryzysie, to jakim związkom - jeśli odwrotnie - spełnionym, udanym i szczęśliwym? To jest dopiero antyreklama!
      ps. Co do świec, to trudno na nich się nie skupić skoro sama Pani to akcentuje na stronie...

      Usuń
    4. Aleksandra Mroczko13 grudnia 2017 03:11

      Rozumiem, że możemy mieć różne poglądy na różne tematy i akceptuję to.
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. PS. Nie wszystko co Pani przytacza nazwałabym cytatem ;)
    Ale rozumiem, że pisze Pani, jak to Pani zrozumiała - i tę cenną naukę biorę ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 OffMatka , Blogger