Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolle. Pokaż wszystkie posty

Nie musisz wiedzieć. Jak przestać szukać kolejnych map?

 

Nauki Tolle (ale też innych podobnych mu mistrzów) pozwoliły mi odnaleźć to, co poszukiwałam przez całe życie. Ich nauki wydają się być dla mnie czymś w rodzaju wewnętrznego punktu odniesienia: obecność, obserwowanie umysłu, poddanie, mniej walki z rzeczywistością, mniej potrzeby naprawiania (również siebie). 

Jeśli i Ty też już nie masz ochoty na kolejną mapę życia, a bardziej interesuje Cię zobaczenie, kto tę mapę narysował, zacznij kwestionować świat, który pod wpływem innych ludzi uznałeś za oczywisty.

Ten sposób pozwala osiągać stan spokoju wewnętrznego, którego istnienie nie zależy od zewnętrznych czynników. Okazało się, że paradoksalnie, nie potrzeba doskonalenia ani analizy, specjalnych narzędzi, iluś etapów czy poziomów, rozdrapywania przeszłości czy skomplikowanej metodyki.

To, co najskuteczniejsze, jest dostępne, proste i wyciągnięcie ręki.



Zacznij od zobaczenia, że to, co bierzesz za rzeczywistość, jest filtrowane przez umysł.
A kto powiedział Ci, że ten filtr jest prawdą? Kto nauczył Cię, że świat właśnie tak wygląda?
Pytaj skąd w ogóle wzięło się przekonanie, że powinnam się zmieniać?
Kto powiedział, że tak wygląda dobre rodzicielstwo?
Kto powiedział, że problem depresji zawsze znajduje się w jednostce?
Kto powiedział, że człowiek powinien nieustannie nad sobą pracować?
Kto ustala, co jest „normalnym” funkcjonowaniem?
Kto powiedział, że obecny sposób życia jest naturalnym porządkiem rzeczy?

To rozbraja identyfikację z własnym umysłem i identyfikację z rzeczywistością, którą umysł uznał za oczywistą.
A najlepsze jest to, że nie musisz nawet znaleźć odpowiedzi 🙃😋


Dziś bliskie jest mi kilka kierunków, że:

1. przeszłość nie jest mi potrzebna, żeby być tu, gdzie jestem, nie muszę do niej wracać, żeby być tu i teraz. Przeszłość nie jest mi potrzebna, aby dziś się nią martwić. 
Nie oznacza to, że przeszłość nie miała znaczenia, ale to, że nie muszę jej stale używać do wyjaśniania tego, kim jestem teraz. Nie muszę grzebać w historii, żeby uzasadnić swoje obecne doświadczenie.

2. umysł jest jak audycja którą można wyciszyć. Nie chodzi o to, żeby wygrać z myślami, przeanalizować je, przekształcić albo zastąpić pozytywnymi. Można po prostu zauważyć: aha, radio znowu nadaje.
I nie trzeba już dalej słuchać 🤭

3. świadomość nie jest kolejnym obiektem do psychologicznej obróbki (możesz analizować swoje myśli, emocje, schematy, relacje, mechanizmy obronne, historię. Ale kto obserwuje tę analizę?
Jeśli świadomość potraktujesz jako to, w czym pojawia się doświadczenie, to próba „przepracowania świadomości” robi się trochę paradoksalna. Narzędzie próbuje zbadać samo siebie? 🙈

4. nie wszystko, co dzieje się w człowieku, wymaga psychologicznego rozwiązania. Można mieć myśl i jej nie analizować. Można mieć emocję i jej nie interpretować. Można mieć przeszłość i nie budować z niej swojej tożsamości. Można też zauważyć, że umysł coś opowiada i nie wchodzić do środka tej opowieści.


Sądzę, że Tolle dotyka czegoś, co jest aktualnie bardziej potrzebne egzystencjalnie niż kiedykolwiek.


Czytaj więcej >

Tolle i koniec poszukiwań. Kontra dla samorozwoju

 

Wizualizacja, mapa świadomości, terapia "xyz", epigenetyka, neurobiologia, medytacja, praca z przyszłym „ja”, kwantowe pole. Posługiwanie się językiem nauki lub rozbudowany system interpretowania ludzkiego doświadczenia.
To dobrze działa w środowisku, które chce połączyć duchowość z psychologią i nauką, jest łatwe do opakowania w prestiż i pokazania jako kolejna rzecz, której możesz spróbować.
Tam często dostajesz mapę i instrukcję obsługi siebie.

A Tolle mówi: przestań szukać.



To jest niewygodna nauka dla człowieka, który całe życie lubił rozumieć, analizować, szukać i coś ze sobą robić (a czasem rozwój osobisty zamienił w życiowy projekt).
Dispenza, Maté, Lipton, Porges czy Hawkins dają coś, czego Tolle właściwie nie daje.
Oni dodają, Tolle zabiera. U niego jest dużo:
zauważ
przestań identyfikować się z myślą
bądź obecny
zaakceptuj to, co jest
I właściwie koniec  😊

A współczesny rynek rozwoju uwielbia narzędzia i systemy. U Tolle nie dostajesz rozbudowanego systemu, poziomów, procedur, mapy rozwoju ani obietnicy, że jeśli wykonasz określone działania, osiągniesz określony stan.
Nie można powiedzieć: „Mam metodę Tolle "Y", którą możesz zastosować, żeby osiągnąć X”, bo jego podstawowy komunikat jest znacznie mniej spektakularny: zauważ, że jesteś obecny.
Trudno z tego zrobić pięciostopniowy program transformacji  🙃

Mechanizm, na którym opiera się rynek rozwoju osobistego ma schemat, w którym rozwój jest kolejnym projektem do wykonania.
Masz problem → poznaj jego przyczynę → zastosuj metodę → wykonuj praktyki → zmień siebie → osiągnij określony stan.

Tolle robi coś odwrotnego:

Masz problem → zauważ, co się właśnie dzieje → przestań z tym walczyć → bądź obecny.

Nie ma: „7 kroków do wyjścia z ego”
Nie ma: „30 dni do podniesienia poziomu świadomości”
Nie ma: „Medytuj codziennie i uwalniaj przez 20 minut, a za 6 tygodni osiągniesz przemianę”

Wtedy znowu EGO dostałoby projekt: mam stać się bardziej świadomy, a tu nie bardzo wiadomo, co dalej zrobić :)

I to jest paradoks Tolle - trudno zbudować na nim klasyczny biznes rozwojowy.
Jest mniej atrakcyjny jako „produkt”, bo jego nauka odbiera potrzebę ciągłego poszukiwania kolejnych produktów.


Idee Tolle są dziś mocno „wchłonięte” przez język rozwoju osobistego, że wiele rzeczy, które brzmią jak współczesna psychologia czy duchowość, ma bardzo podobny rdzeń: obserwowanie myśli, dystans wobec ego, obecność, nieutożsamianie się z narracją umysłu, akceptacja tego, co jest.
Jednocześnie idee obecności, obserwowania umysłu czy nieutożsamiania się z myślami są dużo starsze niż Tolle i mają korzenie m.in. w tradycjach buddyjskich i innych nurtach kontemplacyjnych (do czego on sam nawiązuje).

Czy więc dzisiejszy rozwój duchowy nie jest czasem próbą ubrania prostych, starych doświadczeń w coraz bardziej atrakcyjne systemy, język nauki i nowe metody?

Tolle właściwie rozbraja cały ten mechanizm, na którym opiera się rynek rozwoju osobistego.
Dlatego tak mocno mi siadł. Nie dlatego, że dał mi więcej.
Tylko dlatego, że jako jeden z niewielu mówi:

może już wystarczy.


Czytaj więcej >

Sprawdź, zanim uwierzysz

 

Jeżeli człowiek nie rodzi się z gotowym obrazem siebie, to znaczy, że sporą część życia spędza nie tyle poznając siebie, ile ucząc się, kim ma być.
A potem rozwój osobisty często proponuje mu kolejne narzędzia, żeby tę konstrukcję jeszcze ulepszyć.

Ale czy trzeba zbudować lepszą wersję siebie, czy najpierw zobaczyć, kto właściwie jest tym, którego cały czas próbujemy ulepszać?

A może warto odważyć się zobaczyć na nowo konstrukcję świata, którą uznałeś za naturalną?





Co pozostaje, kiedy zdejmiesz z człowieka to, w co został ubrany w procesie socjalizacji? 

Człowiek nie rodzi się z gotowym obrazem siebie. Nabiera ich z czasem. Staje się kobietą, mężczyzną, matką, ojcem, pracownikiem, lekarzem, nauczycielem, dobrym albo złym człowiekiem.

Nie rodzi się z gotową historią o sobie. Dostaje ją od rodziny, szkoły, religii, kultury, społeczeństwa. Od ludzi, którzy mówią mu, jaki powinien być.

Z czasem zaczyna mówić: To jestem ja.
Moje wykształcenie, zawód, rodzina, pozycja społeczna, poglądy, sukcesy i porażki, historia, cechy charakteru.


Tylko skąd wiemy, że to wszystko rzeczywiście jest nami?


Eckhart Tolle zapytałby: Kto ci powiedział, że jesteś tym, za kogo się uważasz?
Można pójść dalej - kto ci powiedział, że tak wygląda świat?
Bo przecież to, co wydaje nam się naturalnym porządkiem rzeczy, często jest po prostu tym, czego nauczyliśmy się nie kwestionować.

Że kobieta powinna być taka, a mężczyzna powinien być taki.
Że sukces wygląda tak, a bezpieczeństwo oznacza to. Że szczęście trzeba osiągnąć, że trzeba nad sobą pracować i że trzeba coś w życiu zrobić, żeby być kimś.

Kultura nie tylko mówi nam, jacy mamy być. Mówi nam również, jak wygląda rzeczywistość.
A potem przestajemy widzieć w tym kulturę. Zaczynamy widzieć prawdę.

Konstrukcję naszego własnego „ja”, którą uznajemy za rzeczywistość i kulturowe konstrukcje, które uznajemy za naturalne.

A może sprawdź, zanim uwierzysz?

Zobacz, co naprawdę jest twoim doświadczeniem, a co zostało ci przekazane.
Zobacz, co jest bezpośrednio przeżywane, a co jest opowieścią o tym przeżyciu.

Jak mówi Marek Taran mówi: Kluczem są uczucia, nie techniki.
Bo można przeczytać kolejne książki, poznać kolejne teorie, zastosować kolejne metody i stworzyć jeszcze bardziej wyrafinowaną wersję własnej historii.

A można też na chwilę przestać ją tworzyć. Poczuć. Zobaczyć. Być.
I wtedy pojawia się pytanie, którego nie da się już rozwiązać kolejną teorią:
Co pozostaje, kiedy zdejmiesz z człowieka wszystko to, czego nauczył się o sobie i o świecie? 

Czy od tego zaczyna się prawdziwe pytanie o świadomość?




Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia