OffMatka w pigułce

Proceduralna pamięć ciała. Jak pomóc sobie wyjść z traumy?


Nauczyłeś się nazywać swoje emocje, rozpoznawać różne stany, masz wgląd, narzędzia, język doświadczeń, a mimo to przychodzą dni, kiedy wewnętrznie cierpisz bez przyczyny?
Znów zalewa cię smutek, złość, łzy płyną, nic nie daje ukojenia i tkwisz w wyczerpaniu, choć było już tak dobrze?
Eksperci radzą by uwalniać, odpuszczać, płynąć z nurtem, ale nic nie działa, a ty jesteś coraz bardziej sflutrowany i pogrążony w ocenie "co ze mną jest nie tak?"
To proceduralna pamięć ciała. To proces, który uruchamia się poza wolą i umysłem. Ale możesz nauczyć się jak sobie pomóc.
Kluczem jest zrozumienie, że ten stan nie jest do do naprawy. Jest tylko coś do łagodnego przestrojenia.




Kiedy przychodzi cierpienie bez narracji i wyraźnego powodu, z somatycznym ciężarem, nie da się funkcjonować w swoim normalnym trybie. Układ nerwowy wchodzi w znany mu stan, którego nie możesz od ręki zmienić. Pojawia się napięciowy ból głowy, pleców. Nadwrażliwość i przebodźcowanie. Szybko wpadasz w złość, stale towarzyszy ci smutek, spadek energii, zmęczenie, poczucie braku sensu. Trwa to już kilka dni, masz siebie dość, a bliscy nie wiedzą jak ci pomóc.
Ciągle myślisz, skąd się to wzięło. Przecież wszystko było dobrze.....

Co tak naprawdę się dzieje i co możesz dla siebie zrobić by sobie pomóc, a czego masz unikać by sobie nie zaszkodzić?


Na początek naucz się rozpoznawać jak rozróżnić fale emocji od stanu układu nerwowego.

FALA EMOCJI ma narrację („coś mnie smuci”, „jestem zły na…”) i zmienia się, kiedy ją wyrazisz (płacz, rozmowa, pisanie). Czyli reaguje na wgląd, a po przeżyciu zostaje ulga lub klarowność.
Możesz pomóc sobie ją zdiagnozować za pomocą pytań:
- Czy mogę to nazwać: „jest mi smutno, bo…”?
- Czy emocja się porusza, zmienia, ma szczyt i opad?
- Czy po byciu z nią czuję choć minimalnie „więcej przestrzeni”?
Jeśli odpowiadasz tak – to emocja. Tu medytacja, nazwane uczucia, ekspresja, poddanie się, identyfikacja i przyzwolenie zadziałają.

STAN UKŁADU NERWOWEGO - brak powodu, albo powody „nie pasują”, ciężar w ciele, mgła, napięcie, osłabienie, łzy „same lecą”, myśli są wtórne, często oceniające i trwa długo, czasem dni.
Możesz pomóc sobie ją zdiagnozować:
- Czy gdybym miał idealne wyjaśnienie, ciało i tak by było ciężkie?
- Czy to bardziej stan, a nie uczucie?
- Czy próby zrozumienia mnie męczą, zamiast pomagać?
Jeśli odpowiadasz tak – to stan nerwowy, nie temat do przepracowania.

Trauma to głęboki uraz psychiczny. Nie tkwi w samym wydarzeniu, tkwi w układzie nerwowym, a jej skutki manifestują się w ciele. Poddanie się w kontekście "uwolnienia" czy "rozpuszczania", czyli bycie w tym stanie z pełną obecnością bywa dla ciała za dużym ciężarem. Dla układu nerwowego który prawdopodobnie już przeżył wiele, czysta obecność bez regulacji może pogłębiać poczucie osamotnienia, bezsilności, smutku i złości.  I wtedy stan się nie rozpuszcza, on się utrwala. Objawia się wyczerpaniem, utknięciem, poczuciem "bycia nie takim".

Ciało czasem potrzebuje, poza obecnością, współregulacji, rytmu, ruchu "ku życiu". Nie potrzebuje odkrycia przyczyny. Potrzebuje zmianę relacji z tym stanem na poziomie ciała, pozwolenie na bycie prowadzonym, nie praktykującym; wyjścia z samotności w tym doświadczeniu.
Nie przepracowujesz na poziomie psychologicznym czy emocjonalnym, ale też nie czekasz, aż samo minie - zmieniasz nawyki ciała.
Jak? To za chwilę. Wcześniej przyjrzyjmy się temu, dlaczego ciało tak reaguje.

Jeśli twój układ nerwowy w przeszłości został ukształtowany tak, że po czasie dobrych wydarzeń następował rozłam, to będzie działał jak system awaryjny. Będzie oczekiwał, że zaraz coś się wydarzy co zaburzy bezpieczeństwo. Zatem, kiedy ty znajdujesz się w stanie spokoju, radości, przepływu, masz poczucie sensu, jesteś tu i teraz, dla układu nerwowego może oznaczać to coś innego. Że jest dobrze. Ale kiedy było dobrze… zaraz przestawało być bezpiecznie.
To nie jest myśl. To jest odruch czasowy zapisany w ciele.

Mechanizm, który prawdopodobnie się uruchamia, zaczyna się od rozluźnienia. Po dobrych wydarzeniach i sprzyjającym czasie spada czujność, ciało się otwiera, pojawia się więcej energii.
To jest moment, w którym stare systemy obronne przestają być napięte. W rozluźnieniu pojawia się dostęp do starych nie przeżytych emocji, bezradności, samotności...
Nie dlatego, że coś jest nie tak ale dlatego, że dopiero teraz jest dość bezpiecznie, żeby to wypłynęło.

Paradoks - gorszy stan pojawia się nie gdy jest źle, tylko gdy jest lepiej.
Układ nerwowy działający w systemie awaryjnym, nauczył się, żeby nie wychodzić z pozycji przyczajonego tygrysa. Jeśli np. w dzieciństwie po dobrych chwilach następował rozłam, ciało nauczyło się reakcji "nie pozwól, żeby było za dobrze. Lepiej zejść w znany smutek niż przeżyć kolejne pęknięcie."
I wtedy - gdy jest lepiej - nagle pojawia się ciężar, obniżenie nastroju, łzy bez powodu, utknięcie...
To jest ochrona, nie sabotowanie.

Dlaczego to NIE jest do „przepracowania” klasycznie? Bo nie ma konkretnego wydarzenia, jednej emocji, narracji. To jest regulacja amplitudy: układ nerwowy nie pozwala jeszcze na długotrwałe „wysoko”. Im bardziej próbujesz to „zrozumieć”, tym bardziej zostajesz w głowie, a to nie reguluje ciała.

Więc czego NIE robić?

Nie męcz siebie pytaniem "dlaczego to wraca". Ale możesz zadać sobie pytanie - dlaczego TO we mnie nie miało jeszcze prawa do zobaczenia?
Nie „bądż w tym” bez żadnego ruchu (to czasem zamraża).
Nie szukaj przyczyny w nieskończoność.
Nie medytytuj "na siłę".
Nie sprawdzaj, czy "już powinno przejść".
To wszystko utrzymuje uwagę wewnątrz stanu.

Więc co ROBIĆ?

  • Nazwij swój stan. To jest stan nerwowy, to nie jest nie problem. To nie znaczy, że jest źle. To znaczy, że twój system wszedł w znany tryb. To przestawia układ z walki na orientację.
  • Mikro-ruch KU regulacji (nie do "wyjścia").
    Nie chodzi o zmianę stanu, tylko o dodanie sygnału bezpieczeństwa. Np. sauna, spacer + patrzenie na otoczenie, masaż, taniec, muzyka. To nie są "techniki". To jest język, który ciało rozumie.
  • Uwaga z ZEWNĄTRZ → do wewnątrz (odwrotnie niż w medytacji), np.n azwij 5 rzeczy, które widzisz; 3 dźwięki i 2 odczucia dotyku, oraz 1 rzecz, która jest neutralna lub przyjemna.
  • Jedno zdanie współobecności. Nie afirmacje. Jedno zdanie, które nie chce zmiany: "Jestem tu z tym stanem. Nie muszę wiedzieć dlaczego. To minie, nawet jeśli teraz tego nie czuję."
  • Ogranicz czas "bycia w środku". Najważniejsza jest zmiana perspektywy ale nie traktuj tego stan jako cofnięcie się. To nie fala, którą trzeba przeżyć. To nie blokada do rozpuszczenia. To echo starego rytmu, który teraz uczy się, że nie zostaje sam, nie musi trwać dniami, nie musi być „zrozumiany”, żeby się zakończyć. 

To, co wraca, nie chce być przeżywane w izolacji, nie chce być 'stanem do przejścia'; nie być ciężarem dla ciebie i bliskich; nie chce być samo nawet wewnętrznie. 

Co realnie ZMIENIA ten wzorzec?

Kiedy przestajesz ufać uniesieniu (zwyżka emocjonalna) bez regulacji. Po dobrym czasie nie zostawiaj ciała samego.
Było pięknie - dodaj ciepło, jedzenie, odpoczynek.
Było otwarcie - dodaj ugruntowanie.
Było dużo radości - dodaj spokój.
Nie „utrzymuj stanu”. Domykaj go łagodnie.

Układ nerwowy panicznie reaguje na nagłe spadki. Po zwyżce może przyjść zmęczenie albo smutek i to będzie ok. Taka myśl nie przyciąga stanu. To zdejmuje alarm, gdy się pojawi. Jeśli nie ma łagodnego zejścia, ciało zrobi gwałtowne. Dlatego celowo spowolnij dzień po zwyżce, zmniejsz bodźce, zrób coś bardzo zwyczajnego, wręcz nudnego ;)
To jest higiena układu nerwowego, nie rezygnacja z życia. I nadaj nową interpretację tego, co się dzieje. Ten smutek przychodzi, bo jest już bezpieczniej niż kiedyś. Nie dlatego, że coś tracisz. Nie dlatego, że regres. Tylko dlatego, że system uczy się nowej pojemności.
Gdy po zwyżce pojawi się pierwszy sygnał (ciężar, łzy) nie wchodź w to od razu. Najpierw daj sobie ciepło, kontakt i coś stabilnego. Dopiero potem obecność. To jedno odwrócenie kolejności może okazać się bardzo pomocne w procesie poszerzania okna bezpieczeństwa.

I zawsze pamiętaj, tu nie ma tu nic do naprawy. Jest tylko coś do łagodnego przestrojenia 😊




--------------------------------------------------

Tu przeczytasz o dysautonomii układu nerwowego