O samobójstwach dzieci i młodzieży w Polsce mówi się dziś coraz głośniej.
Mówi się o rekordowych liczbach, o kryzysie psychicznym, o pędzącym świecie i pokoleniach, które „nie dają rady”.
Mówi się o młodych dużo. Ale rzadko z młodymi. Rzadko pyta się ich: dlaczego.
Dominują narracje tworzone przez dorosłych - uproszczone, wygodne, często moralizujące.
Jedna z nich powraca jak refren: to wina Internetu, mediów społecznościowych.
Tyle, że to zbyt prosta odpowiedź na zbyt złożone zjawisko.
Dane z ostatnich 20 lat pokazują coś więcej niż alarmujące nagłówki.
Pokazują zmianę charakteru kryzysu - wzrost liczby prób samobójczych przy jednoczesnym spadku liczby zgonów. Pokazują też, że wiele z przyczyn, które dziś uznajemy za „nowe”, istniało od dawna.
A jednak coś się zmieniło.
Czy można zobaczyć trendy na przestrzeni ostatnich dekad?
Czy kiedykolwiek wcześniej świat był bardziej przychylny młodym, niż obecnie?
Czy możemy oddać głos młodym i posłuchać, co chcą nam powiedzieć?
Bo o ich samobójstwach mówi się dużo, ale głosem dorosłych.
Obserwuje się systematyczny wzrost liczby prób samobójczych, zmieniła się relacja między liczbą prób a liczbą zgonów samobójczych - mamy radykalny wzrost liczby prób w stosunku do liczby zgonów, jest to jeden z najbardziej alarmujących trendów w całej analizie.
Obserwacje na przełomie ostatnich 20 lat pokazują jasno na przesunięcie problemu:
od wysokiej śmiertelności samobójczej w kierunku gwałtownego wzrostu liczby prób samobójczych.
Wśród najczęstszych przyczyn podejmowania prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży znalazły się: brak wsparcia ze strony rodziców, przemoc w domu, przemoc rówieśnicza.
Psychologowie wskazują również na brak umiejętności rozwiązywania problemów i tłamszenie emocji.
Tylko czy kiedykolwiek wcześniej istniało systemowe szeroko rozumiane wsparcie czy brak przemocy?
Czy młodzi lepiej potrafili rozwiązywać problemy i wyrażać emocje?
Biologia i psychologia mówią to, czego nie widać w nagłówkach - z tej perspektywy zachowania samobójcze nie są prostą reakcją na jeden bodziec. Nie są też „efektem zepsucia” czy nadwrażliwości.
Są końcowym objawem długotrwałej deregulacji: układu nerwowego, systemów stresu, relacji z otoczeniem, poczucia wpływu i sensu.
Młody organizm - szczególnie w okresie dojrzewania - jest biologicznie bardziej wrażliwy na przewlekły stres, a jednocześnie mniej odporny na brak regulujących dorosłych relacji.
To nie jest nowy mechanizm. Nowe są warunki, w jakich ten mechanizm działa.
Czy naprawdę winne są media społecznościowe?
Badania międzynarodowe (m.in. przeglądy WHO, APA, Lancet Psychiatry) coraz częściej pokazują, że nie ma prostego związku przyczynowego między samym korzystaniem z mediów społecznościowych a samobójstwami, korelacje są słabe, niespójne lub zależne od kontekstu, kluczowe są: jakość relacji, poziom wsparcia, doświadczenie przemocy, presja osiągnięć i brak realnej sprawczości.
Media społecznościowe nie tworzą problemu - one go ujawniają.
I dokładnie to słychać w rozmowach z młodymi. Zatem, co mówią młodzi (a czego dorośli nie chcą słyszeć)? Z rozmów z nastolatkami wyłania się obraz zupełnie inny niż ten z debat publicznych.
To nie brak świadomości jest problemem. To jej nadmiar - przy braku realnego wpływu. Młodzi widzą więcej: przemoc, hipokryzję, niespójność dorosłych narracji i nazywają to, co wcześniej było normalizowane: przemoc domową, nadużycia, toksyczne szkoły, emocjonalną nieobecność, wiedzą, że coś jest nie w porządku - ale nie mają gdzie z tym pójść. Tak zamyka się koło nastoletniej bezradności.
Internet często nie jest źródłem destrukcji. Bywa jedynym miejscem, gdzie ktoś wreszcie nazywa ich doświadczenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy świadomość rośnie szybciej niż możliwość zmiany, a system (rodzina, szkoła, instytucje) pozostaje głuchy lub obronny.
Dlaczego prób jest coraz więcej, a zgonów mniej?
To jeden z najważniejszych wniosków biologiczno-psychologicznych ostatnich dekad. Wzrost liczby prób przy jednoczesnym spadku liczby zgonów sugeruje, że:
- młodzi częściej wołają o przerwanie stanu, a nie o śmierć;
- zachowania samobójcze coraz częściej są sygnałem przeciążenia, a nie dążeniem do odejścia;
- granica tolerancji psychicznej jest przekraczana wcześniej ale reakcja nadal jest wołaniem, nie ciszą.
To nie "słabsze pokolenie wychowane w cyfrowym świecie”.
To pokolenie, które wcześniej dochodzi do granicy i wcześniej ją komunikuje.
Prawdziwe pytanie nie brzmi „dlaczego Internet?” Prawdziwe pytanie brzmi:
Dlaczego młodzi nie mają gdzie bezpiecznie rozładować napięcia?
Dlaczego tak często ich doświadczenie jest unieważniane?
Dlaczego dorośli reagują statystyką zamiast relacją?
Pytanie o przyczyny samobójstw młodzieży bardzo często kończy się na wygodnych odpowiedziach.
Na ubóstwie. Na kapitale społecznym. Na przemocy. Na braku umiejętności radzenia sobie z emocjami.
To wszystko ma znaczenie. Ale żadna z tych odpowiedzi nie jest nowa. Ubóstwo istniało wcześniej. Przemoc istniała wcześniej. Brak systemowego wsparcia istniał wcześniej. Tłamszenie emocji było normą przez dekady.
Różnica polega na czymś innym. Młodzi dziś widzą i nazywają więcej. Mają język, którego wcześniejsze pokolenia nie miały. Wiedzą, że to, co ich boli, nie jest „normalne”, „do wytrzymania” ani „do przemilczenia”.
I właśnie ta świadomość - przy braku realnej sprawczości i bezpiecznych dorosłych relacji - staje się źródłem ogromnego napięcia. Rosnąca liczba prób samobójczych nie musi oznaczać, że młodzi chcą umierać. Często oznacza, że nie widzą innego sposobu, by przerwać stan, w którym żyją.
Jeśli więc naprawdę chcemy mówić o zapobieganiu, musimy przestać szukać jednego winnego i zacząć zadawać trudniejsze pytania. Nie tylko co jest przyczyną, ale czy jesteśmy gotowi młodych wysłuchać, bez obrony, bez umniejszania i bez gotowych odpowiedzi.
Bo o samobójstwach młodych mówi się dziś głośno. Ale nadal językiem dorosłych, nadal zbyt rzadko ich głosem. Kiedy młodzi mówią, że nie dają rady - dorośli słyszą statystyki.
Czas na oddanie im głosu. Czas na wysłuchanie, nie pouczanie.
Żadna liczba, żaden raport i żadna kampania nie zmienią trendu.
--------------------------------------------------------------------------------
DANE LICZBOWE, TRENDY, WNIOSKI
A teraz zobaczmy, że da się wprost porównać ostatnie dekady. Utrudnia to brak danych z lat 2014 - 2020 (na końcu tekstu wyjaśniam dlaczego), więc ciężko precyzyjnie i spójnie zobrazować fakty.
Ale widoczny jest gwałtowny skok samobójstw młodych po 2021 r. oraz rozjazd trendów: próby ≠ zgony:
Po pierwsze, w badanej grupie wiekowej obserwuje się systematyczny wzrost liczby prób samobójczych. W ciągu ostatnich pięciu lat analizowanego okresu liczba prób wzrosła ponad dwukrotnie -z 428 w 2014 roku do 905 w 2019 roku. Oznacza to, że coraz więcej młodych osób podejmuje próby odebrania sobie życia, nawet jeśli nie kończą się one zgonem.
Po drugie, zmieniła się relacja między liczbą prób a liczbą zgonów samobójczych. W 1999 roku na jeden zgon samobójczy przypadało średnio 1,3 próby na 100tys. nastolatków.
Dwadzieścia lat później wskaźnik ten wzrósł do 9,6, co wskazuje na radykalny wzrost liczby prób w stosunku do liczby zgonów. To jeden z najbardziej alarmujących trendów w całej analizie.
Najniższy wskaźnik prób samobójczych odnotowano w 2011 roku - 11,2 na 100tys. nastolatków.
Dla porównania, w 2019 roku wskaźnik ten wyniósł już 41,7 na 100 000, co oznacza niemal czterokrotny wzrost w ciągu ośmiu lat.
Jednocześnie dane pokazują tendencję spadkową liczby zgonów samobójczych.
W 1999 roku odnotowano 251 samobójstw wśród nastolatków (11,6 na 100tys.), podczas gdy w 2019 roku liczba ta spadła do 94 (4,3 na 100tys.).
W analizowanym okresie wystąpiły jednak dwa wyraźne lokalne szczyty - w latach 2004 oraz 2012, które przerywały ogólny trend spadkowy. Najniższą liczbę zgonów samobójczych odnotowano w 2018 roku - 92 przypadki (4,24 na 100tys.).
Spadkowi liczby zgonów towarzyszył również spadek liczby lat utraconego życia (YLL). W 1999 roku całkowita liczba YLL wśród nastolatków wynosiła 19 337 lat, natomiast w 2019 roku spadła do 7 242 lat według danych WHO GHE. Analogiczny trend widoczny jest w danych GBD 2015 - z 16 797 lat do 6 759 lat w tym samym okresie.
Całość wyników wskazuje na przesunięcie problemu: od wysokiej śmiertelności samobójczej w kierunku gwałtownego wzrostu liczby prób samobójczych.
Oznacza to, że choć rzadziej dochodzi do śmierci, coraz więcej młodych osób znajduje się w stanie skrajnego kryzysu psychicznego, który prowadzi do zachowań samobójczych.
Wyniki tej analizy sugerują, że zajęcie się kwestią ubóstwa i kapitału społecznego może odgrywać istotną rolę w zapobieganiu samobójstwom wśród polskiej młodzieży.

![]() |
Samobójstwa i próby samobójcze w Polsce w latach 2020-2024 na podstawie danych KGP na dzień 17.01.2025. Raport biura do spraw zapobiegania zachowaniom samobójczym. |
.png)

