Droga do domu #5

 

(Cykl DROGA DO DOMU jest inspirowany naukami Eckharta Tolle'a i moją próbą przełożenia ich na język współczesnego człowieka, biologii i codziennego życia)**

Współczesny świat traktuje obecność jak technikę. Tolle mówi o niej jak o naturalnym stanie, do którego wracamy.


Zastanawia mnie pewien paradoks. Żyjemy w czasach, w których uczymy się obecności na kursach. Kupujemy książki o uważności. Słuchamy podcastów o byciu "tu i teraz".
Jednocześnie coraz trudniej jest nam... po prostu być.

Kiedy mówisz, że jedziesz sama na kilkudniową pieszą wędrówkę, ludzie często pytają: - Ale po co? Nie będziesz się nudzić? Co będziesz tam robić? 

A kiedy od miesięcy pracujesz ponad siły, odbierasz telefony wieczorami, gasisz pożary, śpisz za krótko, żyjesz w pośpiechu i ciągle odkładasz życie na później... nikt nie zapyta: - Po co?

Jakby jedno było dziwne, a drugie całkowicie normalne.
Czy więc współczesny człowiek boi się obecności?
Bo obecność nie daje punktów.
Nie zwiększa produktywności, nie buduje wizerunku, nie można jej wpisać do CV.
Jest daje prestiżu ani efektywności. Nie da się jej zmierzyć aplikacją.

A jednak... to właśnie w obecności dzieje się całe życie.



Eckhart Tolle często mówi, że życie wydarza się tylko teraz.
Brzmi banalnie. Ale to momentu, kiedy naprawdę spróbujesz to sprawdzić.
Bo bardzo szybko okazuje się, że przez większość dnia jesteśmy gdzie indziej.

Wspominamy. Planujemy. Analizujemy. Martwimy się i przewidujemy.
Rozmawiamy z kimś, kto nawet nie wie, że właśnie prowadzimy z nim dyskusję w swojej głowie.


Najbardziej fascynuje mnie to, że obecność nie wymaga robienia czegokolwiek. Nie trzeba wyjeżdżać do klasztoru. Nie trzeba medytować godzinami. Nie trzeba mieć idealnie spokojnego umysłu. NIe wymaga inwestycji ani przygotowania.
Można zacząć od bardzo zwyczajnych rzeczy.

Poczuć ciepło kubka z kawą. Usłyszeć śpiew ptaków, zanim nazwiesz ich gatunek. Poczuć stopy na ziemi. Spojrzeć dziecku w oczy, nie myśląc już o tym, co będzie za godzinę.

To są małe chwile, ale właśnie z nich składa się życie.


Jest jeszcze jedna rzecz, której bardzo długo nie rozumiałam.
Obecność nie jest przeciwieństwem działania.

Możesz być bardzo obecny i jednocześnie bardzo aktywny.
Możesz prowadzić firmę. Wychowywać dzieci. Pisać książkę. Pracować.
Różnica polega na tym, że przestajesz traktować każdą chwilę jako środek do następnej.

Bo kiedy każda chwila jest tylko środkiem do celu życie nigdy się nie zaczyna.

Może dlatego natura działa na nas tak kojąco. Las niczego od Ciebie nie chce. Góra nie pyta, kim jesteś. Drzewo nie oczekuje, że będziesz bardziej produktywna. Strumień nie pyta o osiągnięcia.

One po prostu... są.
I być może właśnie dlatego tak dobrze przypominają nam coś, o czym dawno zapomnieliśmy.

Być obecnym nie znaczy tylko zatrzymać umysł. Czasem znaczy również dać ciału warunki, w których w ogóle będzie mogło wrócić do chwili obecnej.

Bo jeśli organizm od miesięcy funkcjonuje w stanie alarmowym, obecność nie staje się niemożliwa z powodu braku świadomości. Często staje się trudna dlatego, że układ nerwowy nie czuje się jeszcze wystarczająco bezpiecznie, by odpuścić ciągłe skanowanie otoczenia.

Obecność nie jest tylko praktyką duchową, ale również doświadczeniem biologicznym. 


Może obecność nie jest umiejętnością, której trzeba się nauczyć.
Może jest czymś, co mieliśmy od zawsze.
Tylko przez lata nauczyliśmy się być wszędzie oprócz własnego życia.


Na dziś zostawiam Ci kilka pytań.
Niech będą zaproszeniem do obserwacji, aby móc siebie trochę lepiej zobaczyć.

Kiedy ostatnio zrobiłaś coś tylko dlatego, że sprawiało Ci radość, a nie dlatego, że było przydatne?
Jak często traktujesz obecną chwilę jako środek do następnej?
Czy potrafisz wypić filiżankę kawy bez telefonu, planowania i pośpiechu?
Kiedy ostatnio byłaś naprawdę tam, gdzie było Twoje ciało?


----------------------------------------------------


** DROGA DO DOMU to cykl OffMatki, inspirowany naukami E.Tolle. 

Moim celem nie jest tłumaczenie i interpretacja filozofii Tolle'a.
Tolle głosi - „obserwuj umysł”, „bądź obecny”.

Sama często, nawet przez kilkanaście minut, prowadzę w głowie kłótnię, która nigdy się nie wydarzyła.
Moja obecność jest wyraźna, gdy czekam na wynik badań dziecka, jadę na rowerze albo piję kawę w ciszy.

Dlatego próbuję przetłumaczyć jego nauki na język współczesnego człowieka, tworząc pomost między jego filozofią, biologią, psychiką i codziennym życiem. Cykl siedmiu wpisów łączy dwa nurty, które rozwijam w sobie od lat: fascynację biologią, układem nerwowym i kryzysem, oraz duchowość bez religii, opartą na obecności i obserwacji. 

Bo obecność ma swoje odbicie w układzie nerwowym, dialog wewnętrzny ma konsekwencje biologiczne, a ego można rozumieć również przez pryzmat mechanizmów przetrwania.

"Dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść.
To miejsce, z którego człowiek nigdy naprawdę nie odszedł.
Po prostu na chwilę uwierzył własnym myślom"


Seria powstała po wysłuchaniu wykładów na oficjalnym profilu autora, oraz przeczytaniu jego książek (Potęga teraźniejszości, Praktykowanie potęgi teraźniejszości, Nowa ziemia, Mowa ciszy)

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia