02:20:00

Różowy miś. Bajka dla dzieci o tolerancji

W niezwykłej krainie, na skraju lasu, wśród rozległych pól, barwnych dolin i szemrzących strumyków żył mały niedźwiadek. Na imię miał: Różowy. Ale Różowe miał on nie tylko imię. Mały miś był bowiem pokryty od stóp do głowy futerkiem w kolorze bajecznego słodkiego... różu. Mały niedźwiadek był z tego naprawdę dumny. Co prawda jego rodzice wyglądali inaczej. Mieli brunatne ciemne futra.
„Pewnie kiedy dorosnę, kolor futerka mi się zmieni” - myślał niedźwiadek. Ale zarazem głęboko wierzył w to, że zostanie różowy na zawsze. Takie futerko na pewno chciałby mieć każdy mały i duży miś!
- Mamo - zapytał kiedyś - czy chciałbyś mieć takie futerko jak ja? Różowe?
- Synku, twoje futerko jest piękne ale mnie podoba się takie, jakie mam. W tym swoim brunatnym futerku jestem sobą. Nie będę i nie chce być inna.
No tak  - pomyślał miś -  też nie chcę być inny, niż jestem.

Minął jakiś czas. Przyszła pora na pójście Różowego do szkoły. To wielka zmiana. Cała rodzina musiała przewędrować na drugą stroną rzeki. Dotąd był tylko z mamą i tatą, bawił się hasając przez pola i las, robił fikołki na pagórkach, wdrapywał na drzewa. Zawsze jednak sam. Różowy nie znał żadnych małych niedźwiadków. Dopiero szkoła miała być miejscem, gdzie pozna inne misie i będzie mógł razem z nimi bawić się, wspólnie odkrywać nowe rzeczy i miejsca. Różowy był niezwykle ciekawy jak wyglądają inne misie, co mówią, jak lubią spędza czas. No i czy wszystkie małe misie są różowe?
W końcu nadszedł ten dzień, pierwszy dzień szkoły. Różowy stanął w drzwiach klasy, niepewnie rozejrzał się wokół i podreptał do ławki. Ojej, w klasie siedziały same małe brunatne niedźwiadki! Wszystkie spojrzały w kierunku Różowego. Zaczęły między sobą szeptać. Pokazywały go łapkami. Różowy ledwo wytrzymał do dzwonka. Kiedy ten zabrzmiał, szybko wyszedł ale chmara innych misiów już podążała za nim.
- Misie-chłopaki nie mogą być różowe!  - krzyknął pierwszy.
Jesteś inny i dziwny, nie pasujesz do nas - dodał następny.
- Nie jesteś prawdziwym misiem, jesteś taki zabawny, hahaha - krzyczały inne misie naśmiewając się z Różowego.
Było mu bardzo przykro. No tak, był inny, wyróżniał się. Ale dlaczego inne misie od razu go odrzuciły?
Dlaczego nie chciały poznać go bliżej? Może mogliby być do siebie podobni?
- Nie dali mi szansy - zapłakał Różowy.
Wrócił do rodziców i od razu oznajmił:
- Nie chce być różowy. Nikt mnie takiego nie polubi. Wszyscy będą się naśmiewać i wytykać mnie łapkami. Nigdy więcej nie pójdę do szkoły aaaaaaaa! - na dobre rozpłakał się Różowy.
Tata wziął go na kolana, przytulił i powiedział:
- Jesteś wyjątkowy. Ale to nic złego. Wcale nie musimy być wszyscy tacy sami. Właściwie... nigdy nie jesteśmy. Pod futerkiem mamy wiele podobieństw ale też wiele różnic. Każdy z nas. I to, że na zewnątrz wyglądamy inaczej, nie znaczy, że gorzej czy lepiej.

Mama podeszła do Różowego, pogłaskała go po różowej czuprynce i powiedziała spokojnym tonem:
- Pamiętasz jak kiedyś bardzo nie chciałeś się zmieniać? Nie chciałeś być inny niż jesteś? Tak jaki jesteś, jesteś w sam raz. To znaczy, że nie musisz nikomu się przypodobać, aby ktoś Cię polubił. Najważniejsze jest to, co masz pod futerkiem – jaki jesteś naprawdę. Kiedy misie poznają cię naprawdę, każde z nich będzie chciało mieć cię za przyjaciela. Tylko daj im szansę.
Głowa do góry, mały. Pokaż innym dzieciom, jaki jesteś naprawdę - dodał tata.

Różowy się zamyślił. Wiedział, że dla rodziców jest wspaniały taki, jaki jest. Dotąd też czuł się sam ze sobą dobrze, nie przeszkadzało mu, że jest różowy. Dbał raczej o to, jaki jest. Szanował miejsca w których był, w których się bawił, bo był to dom dla wielu innych zwierząt i roślin. Nigdy nie śmiecił w lesie. Nie gonił ptaszków, nie łamał gałązek.
I dopiero kiedy inne niedźwiadki zaczęły wytykać go łapkami i wyśmiewać, zapragnął stać się taki, jak oni. Ale tylko przez chwilę. Różowy wiedział, że rezygnując z siebie, aby inni go polubili, nie uzyska nic dobrego. Że będzie nadal mu smutno, tylko schowa to głębiej. Dlatego postanowił załatwić to inaczej.
Następnego dnia wszedł do klasy i powiedział:
- Misie. Nie możecie oceniać mnie tylko dlatego, że wyglądam inaczej. Inny wcale nie znaczy gorszy. Znam swoją wartość i wiem, że mogę wam wiele pokazać! Umiem błyskawicznie wdrapać się na najwyższe drzewo. Mogę przeturlać się przez całą łąkę. Potrafię też rozpoznać odgłosy zwierząt i odgadnąć po śladach kto przeszedł przez las. Na dodatek jestem świetnym kolegą i zawsze podzielę się kanapką, z tym który jej nie ma. Kto chce poznać jaki naprawdę jestem?
Małe misie spojrzały najpierw na siebie, potem na Różowego i powoli zaczęły podnosić w górę łapki. Okazało się, że zebrała się niezła grupka. Misie zaplanowały po szkole wspólne zabawy, żeby lepiej się poznać.
Zostało jednak kilka misiów, które nie chciały kolegować się z Różowym.
- To nic - pomyślał - nie wszyscy muszą mnie lubić.
I miał całkowitą rację!








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 OffMatka , Blogger