08:51:00

Na skróty można iść przez miasto, nie przez życie. O sile instrumentów wpływu


„Nie masz pojęcia jak działa telefon komórkowy, a chcesz zrozumieć, jak działa Twój mózg i skąd się bierze świadomość? I masz już na ten temat wiele opinii? Chyba żartujesz ...” (prof.nauk kognitywnych W. Duch)


Metod uzdrawiania na rynku od groma. Na wyciągnięcie rąk. Nazywa się je też narzędziami pracy z osobowością, organizmem i życiem człowieka, które nie wymagają szczególnego nakładu pracy (za to często wygórowany wkład finansowy), mają dać szybkie efekty, mają eufemiczne i wieloznaczne koncepcje, niejasne źródła powstania, na raz-dwa przemieniają nieszczęścia w szczęścia, kiepskie samopoczucie zmieniają w super formę, chorobę w zdrowie, i/lub wymagają ingerencji innych osób lub co najmniej poradników. Ale są pożądane i popularne, bo takich metod poszukujemy – ekspresowych, niewymagających wysiłku, polegających na nakładzie pracy uzdrowiciela-magika-guru, czary-mary metody albo specyfiku.

Wszytko ma się zmienić jak przy machnięciu czarodziejską różdżką. A my mamy stać się nowym, zdrowym, szczęśliwym (iluzorycznym) sobą.


Oczyszczanie aury, uzdrawianie dźwiękiem, metody duchowego/energetycznego uzdrawiania, Theta Healing, radiestezja, bioenergoterapia, Silva, Reiki, matryca energetyczna, dwupunkt, regresowa praca z podświadomością, odżywianie światłem, prąd uzdrawiający B.Groeninga, dotyk kwantowy, amulety, runy, terapia kamieniami, terapia czakr, SRT, uzdrowienia chrystusowe, hezychastyczna metoda uzdrawiania, Germańska Nowa Medycyna, Totalna Biologia, ranoterapia, feng shui, biorezonans i suplementacja, terapia NIA, energia tachionu, terapia pola megnetycznego, dynamind Serge'a Kinga, techniki Terapii Linii Czasu, EFT, terapia jajem etc…





Powyższe metody, zgodnie z ich promocją, mają dać następujące efekty, np.:

zmiana przekonań uniemożliwiających osiąganie celów, oczyszczanie z uprzedzeń i zgorzknienia, ulga w cierpieniu, likwidacja negatywnych objawów w ciele, likwidacja bólu, ustąpienie choroby, dokonanie zmian w relacjach z ludźmi, odblokowanie przepływu dostatku i obfitości, zapanowanie nad negatywnymi emocjami, harmonia, wyciszenie, wewnętrzna moc, zdolność kochania siebie i innych, sukces w życiu (materialny, duchowy - każdy), poczucie spełnienia i szczęścia...

Czy takie efekty można uzyskać za pomocą cudotwórczych metod uniwersalnego użytku?

Czy mogą szybko i kompleksowo odmienić nas i nasze życie?
Czy te metody uwolnią nas na stałe od problemów, przyniosą dobrobyt i szczęście?
Nie.
Możemy jedynie doświadczyć chwilowej, płytkiej apofenii. Skutki problemu zostały odcięte, plasterek przylepiony. To jak z podaniem środków przeciwbólowych na przewlekły ból. Nawet jeśli objawy na chwilę miną i przyjdzie ulga, to przyczyna pozostanie, cierpienie wróci.
Nadal ciało, emocje i nasza psychika będą funkcjonować starym trybem, każde wedle swoich możliwości i jakości naszych starań o ich formę.
Jeżeli te różne cudowne metody działałyby od ręki tak niezwykle, jak nam to obiecują, nie musielibyśmy zmieniać siebie (myślenia, przekonań, żywienia, trybu i stylu życia, zachowań, działań), a życie i świat byłyby od teraz zaraz już na zawsze cudowne!
Dla wszystkich… uniwersalnie.

Tylko my wiemy, co dzieje się w naszej głowie, co przeżywamy każdego dnia, czego naprawdę pragniemy, co nas złości a co raduje, za co czujemy się winni, za co obwiniamy innych.

Nikt nie może wiedzieć lepiej niż my sami, czego potrzebujemy i co jest dla nas właściwe, jedynie, jeśli dopuścimy to do siebie, może pomóc nam  dotrzeć do informacji, które są gdzieś w nas. Żaden nauczyciel nie może nam „dać” swojej wiedzy, ale może zapalić płomień w lampie (jeśli takową na ten moment mamy).
Kolejna rzecz - zależne i doraźne metody myślenia magicznego, życzeniowego są zaprzeczeniem pracy nad sobą i swoim życiem, która jest świadomym procesem. Oprócz tego, jak już pisałam, zmiana w człowieku przebiega całościowo, dotyczy psychiki, emocji i ciała. Zdrowienie też jest zmianą, a zmiana wymaga czasu i wysiłku.
Nie zawsze musimy poznać, zrozumieć przyczyny naszych stanów i problemów, czasem jest to niemożliwe albo niepotrzebne. Nie ma potrzeby zadręczać się myśleniem, że wszystko trzeba przerobić. Ale nie szukajmy prostych mechanizmów opartych na magicznym myśleniu, że coś się zmieni jak za dotknięciem przysłowiowej różdżki. Idąc na łatwiznę nie nauczymy się myśleć samodzielnie i niezależnie, nie nauczymy się radzić sobie z problemami, podejmować wyzwań i decyzji, w zgodzie ze sobą.

Nie dopatrujmy się przyczyn swoich chorób, złego samopoczucia, nieszczęść w niedoborze (ale i nadmiarze) czegoś: cech, okoliczności, osób, substancji cudotwórczych, losu czy wyższych sił. Bo wtedy, w obliczu tych braków zawsze będziemy gorączkowo kombinować i szukać na zewnątrz: do kogo pójść żeby nam odmienił sytuację, co łyknąć, co zmienić w otoczeniu, jakich użyć metod, żeby jak najszybciej swoją sytuację zmienić?

Jeśli chcemy zmienić jakość życia, samopoczucie, zdrowie – to cudowne metody zawiodą. To, że nie możemy zacząć biegać, to nie jest wina braku odpowiednich butów. To, że nie  nie mamy dobrych farb, wcale nie oznacza, że ciągle nie możemy zacząć malować. Jeśli ktoś coś nam podaruje, przyniesie, sprzeda, zrobi z nami - dopiero będziemy mogli zacząć?





Zamiast opierać jakość swojego życia na metaforycznych i poetyckich metodach uzdrawiania, poruszmy własne mechanizmy poznawcze, dialog wewnętrzny, rozpoznajmy przyczyny i skutki, włączmy krytyczne myślenie, przybliżmy sobie własną naturę, która jest złożona i wielowymiarowa, nie tylko piękna, spełniona, kwitnąca i czarująca.
Praca nad sobą umożliwia zmianę negatywnych nawyków, chybionych wierzeń (przeświadczeń), zwalnia z przymusu robienia czegoś wbrew sobie, odblokowuje potencjał.
Zasoby są w nas, nigdzie indziej, nie w poradnikach, nie w mentorach, nie w metodach uzdrawiania, nie w amuletach. Nie wymyślajmy powodów, żeby nic ze sobą nie robić, nie obwiniajmy za to innych osób czy okoliczności. Mamy najlepsze kwalifikacje, aby być własnym przewodnikiem, ale ciągle skupiamy się tylko na tym, że mamy najlepsze powody i wyłączne uprawienia, by pouczać innych  jak mają przemierzać własną indywidualną drogę...
Ale na skróty można iść przez miasto, nie przez życie.


„Ludzie pozornie zainteresowani własnym rozwojem zamiast pracować nad sobą i analizować swój umysł szukają mądrości w połączeniu fizyki z metafizyką.  Nic z tego nie wynika, ale uspokaja sumienie, stwarzając wrażenie, że coś dla siebie robimy...” (prof.nauk kognitywnych W. Duch)


1 komentarz:

  1. To prawda, musimy zacząć od siebie. I to chyba jest w tym wszystkim najtrudniejsze. Większość z nas chciałaby uzyskać wsparcie z zewnątrz lub poczekać aż samo się jakoś ułoży. A to tak nie działa

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 OffMatka , Blogger