08:11:00

Skutek uboczny pozytywnego myślenia

MYŚL POZYTYWNIE! Twoje szczęście to twój wybór. Możesz mieć ŻYCIE (pracę/partnera/dom) jakie tylko chcesz. Możesz czuć się doskonale, być dokonały. TY masz na to wpływ! Ty decydujesz, jak twoje życie wygląda. Możesz mieć, co tylko chcesz. Po prostu zrób to, zmień to! 

Jeśli macie problem, z którym nie potraficie sobie poradzić i traficie na kogoś, kto wam powie, że absolutnie możecie go zmienić (jeśli tylko zechcecie!) i jeszcze przy tym będziecie świetnie się czuć (czuć się źle jest pass...), bo "całokształt twojego samopoczucia i życia to twój wybór" to robi się niebezpiecznie. Dlaczego? Bo łatwo w to uwierzyć i zacząć siebie dręczyć. A osoba udzielająca taką radę, nie weźmie żadnej odpowiedzialności za ewentualne negatywne konsekwencje.
A to wszystko pod płaszczykiem dążenia do idealnego życia idealnego JA. Tryskającego szczęściem. Porzuć wszystko, co ci nie pasuje (nie pracuj nad związkiem, tylko szukaj kolejnego), wybierz szczęście idąc za prostą poradą, opartą na uniwersalnej recepcie dla każdego. Jeśli masz zasoby - odpowiednio zmotywowany, możesz podejmować ryzyko. Jeśli ich nie masz, to te złote rady, będą tylko pustym frazesem, który może dostarczyć nowe flustracje! 




"W imperatywie pogoni za szczęściem doszło do znaczącego przesunięcia. O ile tradycyje społeczeństwo ufundowane jest na zakazie (...) o tyle obecnie wkroczyliśmy w epokę, w której nie tylko możemy, ale jesteśmy moralnie zobligowani do wyrażania naszych potrzeb. (...) Teraz możemy - i powinniśmy - być szczęśliwi 24 godziny na dobę."*

Bo możesz lepiej, bo możesz coś zmienić, a nie zmieniasz, bo możesz być inny (lepszy), bo nie myślisz jak powinieneś (pozytywnie), nie czujesz się świetnie (wellness to podstawa), że tkwisz w tym cholernym punkcie, w tej okropnej pracy, w tym duszącym związku i na pewno to twoja wielka wina. 
Jeśli miałeś jakiś jeden problem, teraz masz dwa.
Ten, który był i nowy. Dostałeś w bonusie samodręczyciela.
Czy z takim przekonaniem da się coś konstruktywnego zrobić? 
Problemy zawsze jakieś będą. Każdy ma swoje huśtawki, gorsze i lepsze dni, rozterki małe i większe, każdy czasem bywa wściekły bez wyraźnego powodu, nie ma sensu szukać w tym drugiego dna, człowiek homogeniczny nie jest, a w naturze równowagi nie ma.
Pozytywne myślenie? 
Nie każdy musi myśleć pozytywnie i porażki traktować jako nowe doświadczenia, wierzyć w wyłącznie pozytywne happyendy, programować swoją podświadomość na tę oczekiwaną lepszą wersję, uśmiechać mimo smutku, nie każdy zamiast kłopotów musi widzieć wyzwania i podnosić sobie poprzeczkę. Nie każdy musi porywać się z zapożyczoną od kogoś motywacją do walki. Nie każdy musi dążyć do idealistycznego szczęścia.
Pozytywne myślenie niczego nie załatwi (są sytuacje, których nie da się przeskoczyć).
Pozytywne myślenie może być niebezpieczne. Optymizm może być niebezpieczny!

Myśleć trzeba o tym, na co ma się realny wpływ. Myśleć i kombinować, zmieniać w miarę swoich możliwości, w miarę tych możliwości zaakceptować, polubić, odpuścić, lub przejmować się nadal.
Ale nie musimy mieścić się w jakiejś statystyce przyjętych „właściwych” zachowań, nie musimy tkwić w "marazmie niewykorzystanych" możliwości.
Jeśli czujecie, że NIE macie na tę zmianę aktualnie wpływu, jeśli wiecie, że nie rozwiążecie problemu od ręki, nie dokładajcie sobie. Nie skaczcie na głęboką wodę. Nie zadręczajcie się. Macie jeszcze inne możliwości.
Możecie poszukać dobrych stron tej sytuacji (tego zachowania), dostrzec w tym jakieś nowe doświadczenie, część egzystencji, coś, co wnosi w życie jakąś wartość, mimo wszystko. Jeśli nie dacie rady (nie każdy chce, nie każdy jest w stanie) jest jeszcze inne wyjście.
Stan, który może, na tą chwilę, ułatwić wam życie. Stan, który polecam. 
Możecie przyjąć tę sytuację (te zachowanie), jako status quo, zgodzić się na nią, nawet jeśli tego nie lubicie i wcale wam się to nie podoba, czyli zwyczajnie przyjąć, jak jest. Bez ciśnienia

                             


I jak? Udało się? :)





* cytat z "Pętla dobrego samopoczucia"  Andre Spicer, Carl Cederström, wyd. PWN 2016








4 komentarze:

  1. dokładnie! myślenie pozytywne jest bardzo stymulujące, i prawie zasze da radę znaleźć coś dobrego nawet w trudnych sytuacjach. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami trudno jest zaakceptować, że nic się nie da zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  3. W pełni się zgadzam, staram się nie przejmować tym, na co nie mam wpływu, a skupiać się na działaniu tam, gdzie wynik zależy ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehh to coś dla mnie bo zadręczam i czarnowidzę zdecydowanie za często :/.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 OffMatka , Blogger