12:58:00

Żeby nikt nigdy mi nie mówił, jak mam wychowywać własne dzieci


WYSOKIE OBCASY idą w autosabotaż. Pani Monika Tutak-Roll pisze w "Porozmawiaj z dzieckiem" o tym, jak być jedynie słusznym rodzicem. Uwielbiam takie teksty wrrr!




Cały wspomniany tekst oparty jest na fałszywych założeniach.
Jakich?

1. "Coraz mniej rozmawiamy z dziećmi". To stwierdzenie Autorka odnosi do poprzednich pokoleń czy obecnych rodziców? Jeśli to pierwsze to jest w dużym błędzie, bo nigdy nie poświęcało się więcej czasu dzieciom, niż obecnie. A jeśli do obecnych rodziców, to niby kiedy poświęcali ono swoim dzieciom więcej czasu, kiedy zwykle są to ich jedyne dzieci. Dziś dzieci są na pierwszym miejscu, należy się z nimi bawić, rozmawiać, zabawiać, organizować czas. Kiedy tak było? Chyba tylko w wyobraźni dzieci lat 70, 80 czy 90, które same stając się rodzicami, bardzo chcą być inne od własnych rodziców tj.lepsze a nawet idealne. Czym to się objawia? Całkowitym oddaniem się własnemu dziecku z porzuceniem samego siebie (w co wierzy też autorka, pisząc: "co słyszy dziecko? że nie jest dla nas najważniejsze")
Bo dziecko nie jest najważniejsze i jest to całkiem OK! Każdy członek rodziny jest tak samo ważny, w tym sam rodzic, co zdaje się Obcasy od lat promują (matka nie ma być tylko matką!) Uczmy zatem dzieci, że nie są pępkiem świata, że rodzic nie jest jego własnością, że rodzic ma też inne cele, w tym własne.

2. "Dziecko pozostawione same sobie się nudzi". Dziecko, któremu da się luz, samo znajduje sobie zajęcia. To nie w gestii rodzica jest cały czas organizować mu czas, nadsakiwać, reagować na zachcianki, a nawet potrzeby, których przecież nikt nie będzie spełniał zawsze i wszędzie, na już i w 100%.

3. Autorka pisze, że rodzice w restauracji są zajęci sobą a dziecko siedzi i wyraźnie się nudzi. To, że dziecko się nudzi, jest tylko jej przekonaniem. Fakt, że w tym momencie dzieckiem nie zajmują się z uwagą rodzice, nie oznacza, że jest ono znudzone, samotne i opuszczone. Może akurat w tym momencie obmyśla strategiczny plan podboju Marsa? Lub w inny sposób wykorzystuje swoją dziecięcą wyobraźnię? Czy w tym trzeba zawsze dziecku przeszkadzać? Co zdaniem Autorki powinni rodzice w restauracji zrobić, czekając na posiłki - grać z dzieckiem w karty, malować, bawić się w koci-łapci, czytać? Nie wie Autorka co robili ci rodzice wcześniej, może poprzednie godziny spędzili na wspólnej zabawie i mają przerwę? A może są zwyczajnie zmęczeni i nie mają siły na zabawy? Co w tym złego, że wolą popatrzeć w telefon?
Postawmy sprawę jasno. Dziecko nie jest centrum wszechświata rodziców. Nigdy tak nie było
i nie dajmy sobie wmówić, że tak ma być. To skutkuje wyłącznie poczuciem winy i frustracją rodziców, którzy nie są w stanie sprostać własnym i narzuconym społecznym oczekiwaniom.
Z drugiej strony wychowuje się skupionych na sobie, niezaradnych egocentryków, którzy jeśli się nimi nikt nie zajmuje nie wiedzą co ze sobą zrobić. 

4. "Wyłączam wtedy telefon, wstyd mi". Albo jestem na fejsie albo jestem z dzieckiem - miotanie od ściany do ściany! Można znaleźć czas na to i na to. Nasi rodzice komórki i fejsa nie mieli i co - mieli 100% wolnego czasu i uwagi dla nas? No nie. Nie trzeba wyłączać telefonu, żeby znaleźć czas i ochotę na zabawę z dzieckiem. Jeśli ktoś naprawdę chce być z dzieckiem, bawić się z nim, znajdzie na to czas, bez strat dla siebie, bez bezsensownych wyrzutów sumienia i pustych gestów.


Wizerunek rodzica jaki przestawia Autorka to taki Koterski z Domu Wariatów. To matka, która chodzi krok w krok za 30-latkiem. Ta nadopiekuńczość i bezustanna kontrola to nic innego jak przemoc.
Wizja rodzica jaki prezentuje autorka, sugerując, że kiedyś rodzice byli zdecydowanie wspanialsi, to odprysk czegoś większego, co jest typowe dla naszych aktualnych czasów. To chore dążenie do perfekcji, w każdym detalu. Obcasy, przeczycie same sobie.

Na koniec tekstu Autorka zadaje pytanie:
"A Wy - co chcielibyście, żeby Wasze dzieci od Was usłyszały?"
Ja chciałabym


ŻEBY NIKT NIGDY MI NIE MÓWIŁ JAK MAM WYCHOWYWAĆ WŁASNE DZIECI, O!



1 komentarz:

  1. W punkt, jak zwykle! Kiedyś powiedziałam znajomej, że moje, wtedy 3,5 letnie dziecko lubi bawić się samo. To co powiedziała znajoma zwaliło mnie z nóg- "mhm, no to bardzo musi cię kochać...", przy okazji spoglądając na mnie znacząco. Tak źle nie czułam się od czasu, gdy położna w szpitalu nazwała mnie złą matką, bo dziecko nie przybierało na wadze.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 OffMatka , Blogger