Dlaczego warto podróżować wewnętrznie. Herstoria dobrego stanu


Proces zmiany jest niezwykłą podróżą.
Jeśli lubisz poznawać nowe miejsca, kultury, osoby – wybierz się w najlepszą podróż, w głąb siebie.

Zamiast autoterapia powinno być: introspekcja albo samointrospekcja. Podróż przez wewnętrzny samorozwój. Ładniej brzmi...?
WGLĄD W SIEBIE. Interpretacja własnych emocji. Zgoda i otwartość na siebie. Twórcze wątpienie i poszukiwanie. Samo-dystans...
Proces poznawania siebie to fascynujące ale zarazem trudne i bardzo absorbujące zajęcie.
Dlaczego?
Bo daje ogromną satysfakcję, ale czasem trzeba przedreptać drogę cierniową…
Po co?
Celem jest DOBROSTAN.





DOBROSTAN to zaniedbany termin. W języku i w życiu. Oznacza subiektywnie postrzegane przez człowieka zadowolenie z fizycznego, psychicznego i społecznego stanu własnego życia (WHO). W DOBRYM STANIE swojego życia człowiek jest pełen pozytywnych emocji, przy niskim poziomie szkodliwych nastrojów i wysokim poziomie zadowolenia z życia. Wie i czuje, że ma wiele zalet i możliwości, aby je doskonalić. Że jego ogromnym zasobem jest optymizm, który ma wpływ na jego samopoczucie, zdrowie, jakość życia.


Pierwsze moje podróże wewnętrzne w kierunku tzw. świadomego życia, poprawy stanu psychicznego, zmiany negatywnych przekonań i pozbycia się chorób przez pracę z emocjami i ciałem, miały miejsce, kiedy zaczynałam samodzielne życie. A że nie było lekko i z górki, na różnych zakrętach gubiłam cele i priorytety. Podróżowałam, studiowałam, pracowałam, balowałam. Żyłam hedonistycznie.  Brak mocnej stabilizacji i gruntu pod stopami, zmiany i zmiany. Przykre, bolesne, traumatyczne  wydarzenia. Takie życie w cierniowych chmurach. Wlekła się za mną smutna przeszłość, trudne dzieciństwo. Bywałam autoestrukcyjna. Motałam się jak motyl w klatce. Chorowałam. Zwalczałam dolegliwości płytko i chaotycznie, doraźnie i bez należytego zaangażowania.
O boksowaniu się z życiem pisałam też w tekście „Jelita – uśpiony mózg, psychoneuroimmunologia i kawałek z życia” .

Drugie poważne zmiany pojawiły się wraz z przyjściem na świat pierwszego dziecka. Wywróciło ono życie do góry nogami, paradoksalnie wtedy - gdy stabilizacja jest potrzebna - dokonałam największych zmian. Czy uratowało moje życie przed marazmem i upadkiem? Na pewno. Ale to były zmiany zmiany życiowe materialne, bo emocjonalne miały dopiero nastąpić.

Kolejne lata, kolejne podróże wewnętrzne.  Zmiana trwała kilka lat. Krok do przodu, dwa z tył, wielki wyskok a potem wielki padół. Jak to twierdził mistrz F.Nietzsche "Sam siebie chciej spalić we własnych płomieniach - jak masz stać się na nowo, jeśliś wpierw nie stał się popiołem?"
- tak więc spłonęłam i z popiołu powstałam, jakkolwiek to brzmi.
Praca nad sobą nie musi, ale czasem wiąże się z trudem i znojem. Jest procesem, nic nie jest na skróty.
Nie wiem na ile można "zostawić przeszłość za sobą". Na pewno zależy to od nas. Nie chodzi tylko o fizyczne, symboliczne odcięcie się, porzucenie, czy - jak prowadzi idea coachingu: zaczęcie od nowa, pójście przed siebie bez oglądania się w przeszłość. Jesteśmy zakorzenieni w przodkach i naszej historii, w dziedziczonych przekonaniach i przekazanych genach. Chodzi o emocjonalne pożegnanie z ranami, trudnymi wspomnieniami, bólem. Nie musimy przerabiać przeszłości w nieskończoność, choć psycholodzy tak doradzają. Nie musimy grzebać w przeszłości i ciągle wracać do bolesnych wspomnień, bo wielu przyczyn nie poznamy. „Przerabianie przeszłości” to tylko kolejny przymus świata, którym rządzi nieistniejący ideał zharmonizowanego człowieka. Wiele przyczyn jest tu, w tej chwili, w tej myśli i tę myśl należy zmienić, a przynajmniej dać sobie taką szansę ;)

Ocenianie własnych odczuć jako tych „właściwych” i tych „niewłaściwych”, samokrytyka, odbiera  możliwość doświadczania nowego, zamyka na zmiany. To jak grzebanie kijem w mieliźnie. W wielu przypadkach nie jest tak, że MUSIMY, bo jest jakiś wybór i można go dokonywać zgodnie z własną skalą wartości. Odcięłam się od ludzi, którzy mi szkodzili, bez znaczenia kim byli. Zmieniłam otoczenie, bez poczucia uwięzienia w lojalności. Myślałam, co ja mogę zrobić, żeby nie czuć, że inni mnie ranią, że mi szkodzą. Zaszczepiałam w głowie nowe przekonania. Zdrowy dystans jest na wagę złota. Dobrze odpuścić, wybaczyć (rozumiejąc czym jest wybaczenie), co się da - naprawić i wyrzucić żal, który zżera i wiąże z przeszłością jak 30-letni kredyt ;)
I nie traktować siebie zbyt poważnie. Życie wcale nie jest poważne, wręcz przeciwnie. To nam brakuje zabawy.

Wyrzucenie z siebie złogów emocji, których ja nie dopuszczałam do świadomości z różnych przyczyn, wiązało się z wewnętrzną transformacją. Podróżowałam po obcych lądach, w ciemności, w deszczu i zimnie. Wtedy nie wiedziałam, że zaraz  wejdę z inną przestrzeń, w spokój, poczucie wdzięczności i siły – nagrody za wysiłek włożony w naprawienie siebie.

Żeby dokonać zmiany, trzeba rozstać się z tym, co dla nas niedobre. Żeby czegoś się pozbyć, trzeba to przetrawić, jak to w naturze bywa. Jeśli pojawiało się dużo trujących emocji, proces trawienia może trwać i może być bolesny. Będzie się odbijało, ulewało, wzdymało.

Skumulowane emocje znajdą ujście przez zakamarki ciała. Spektrum stanów chorobowych jest szerokie. Pracując nad wewnętrzną i zewnętrzną zmianą, prawdopodobnie nie będziemy już potrzebować truć się jedzeniem i używkami. Zauważymy, że nasze ciało to mieszkanie naszego umysłu, o które należy zadbać – bardziej niż o mieszkanie – dom!
Kto o nas zadba lepiej, niż my sami?

Kiedy zaczynamy zdrowieć (nabierać formy), przychodzi stan skupienia i koncentracji. Jest to też czas pewnego napięcia, bycia „do środka”, odkrywania siebie na nowo. Nie łatwo być otwartym i gotowym na niewiadomą zmianę. Ale warto ufać. To czas nauki akceptacji, wsłuchiwania w siebie i słuchania innych, wdzięczności, życzliwości. To zmiana postawy, przekonań, przeprowadzka do nowego po czasie tułaczki. Potrzebujemy pozytywnej energii! Jesteśmy na nowo jak dzieci, które dopiero się uczą. Być ciekawym siebie jak dziecko świata - wspaniałe!
Pozwolić sobie na różne reakcje, emocje, uczucia i stany, porzucenie złudnej kontroli na rzecz kierowania się dobrą intencją. Koncentracja na dobrych stronach życia. Zdrowy wgląd w siebie. Dbałość. Uważność.
Podróże po przyjaznych lądach…. Kierunek? DOBROSTAN.…………. 😍




Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia