Dwie rzeczy których nie kupisz ale możesz mieć


Są rzeczy, których nie dostaniesz w genach, nie kupisz ani których nie nauczy cię szkoła.
Ale możesz je w sobie rozwinąć.





Nie ma jedynych najlepszych uniwersalnych metod ani na wychowanie ani na rozwój osobisty.

Ludzie są różni. Spokojni i żywiołowi. Otwarci albo zamknięci. Konkretni albo chaotyczni. Współpracujący albo nonkonformiści. Mają też różne style życia. Samotniczy, rodzinny, aktywny, bierny, od karierowicza poprzez podróżnika do pani domu.

Ludzie czyli dorośli i dzieci - każdy inny, z tego powodu wyjątkowy i niepowtarzalny, choć czasem to powód niewystarczający, usilnie chcemy żeby miał talenty, osiągnięcia, wybitne zdolności pożądane według jakiś rankingów i czyiś oczekiwań. Budujemy poczucie wartości na podstawie  starań. Jak bardzo postaraliśmy wywiązać się z celów, zadań, projektów – tym jesteśmy lepsi, wartościowsi. 

Mamy za dużo informacji. Mamy gotowce metodyczne na wychowywanie, zależy co jest aktualnie na topie. Oryginalne jest to, co zostało urobione pod czyjeś potrzeby.  Oryginalny musi być skonkretyzowany, odgrywać jakąś rolę.

Na kształcenie jest ciśnienie, musi być sprecyzowane i konsekwentne.

Na leczenie - słuchamy albo lekarza albo Zięby, siebie nigdy. Jak się odchudzamy to Dąbrowską, jak ćwiczymy to Chodakowską.

Oglądamy filmy na YT, czytamy opiniotwórcze blogi. Słuchamy innych i podążamy za trendami. Tym samym chcąc być innymi, stajemy się podobnym do siebie tłumem.

Zatracamy albo wcale nie używamy dwóch najwspanialszych rzeczy / cech, których nie da się kupić, ale da się wykształcić. Za darmo ;)

Myślenie Krytyczne 

Polski system edukacji nie wykształca krytycznego, samodzielnego i twórczego myślenia. 

Szkoła nie uczy krytycznej analizy przyswajanej informacji, wyciągania samodzielnych wniosków i czytania ze zrozumieniem. Szkoła uczy odtwórczego podejścia do informacji i wiernego odtwarzania tekstu. Sądzę, że myślenie krytyczne to ceniona i poszukiwana kompetencja w życiu.

Jeśli nie chcesz spędzić życia na próbach daremnego dotarcia do miejsca, gdzie nieboskłon styka się z ziemią lub na poszukiwaniu dowodów na związek Kubricka z ładowaniem na księżycu, ucz się sztuki krytycznego myślenia. Umiejętność ta jest wyjątkowo cenna, bowiem może uchronić przed łapaniem się na lep różnorakich głupot, których mnóstwo pleni się w otaczającym nas świecie.

Jak nauczyć tego swoje dziecko (i przy okazji odszkolnić siebie)? Niech zadaje pytania i szuka odpowiedzi.  Niech mówi, to co myśli, a nie to, co inni oczekują. Niech szuka własnych rozwiązań, daje swoje propozycje. Niech ocenia dowody, rozpoznaje argumenty.

Pyta o politykę, o zdrowie społeczne? Nie rzucaj haseł, niech samo znajdzie.
Refleksja nad tym, co mu się przydarza? Analiza tego co myśli i czuje? Niech tworzy własną interpretację. Niech będzie wnikliwe. Niech uczy się rozumieć, że może być inaczej, niż podpowiadają mu emocje.

Niech trenuje przedstawianie własnego punktu widzenia, nawet jeśli ma to ciebie kosztować wezwanie na dywanik szkolny;)


Intuicja

Jej też nie uczą w szkole.

Potocznie nazywana wewnętrznym głosem, przeczuciem, szóstym zmysłem, błyskiem myśli, niezrozumiałym racjonalnie rozumieniem zjawisk czy przewidywaniem przyszłości. Albo prekognicją. Czymś co jest sprzeczne z głosem rozsądku. 

Portugalski profesor neurologii behawioralnej António Rosa Damásio zbadał i opisał zjawisko intuicji w książce „Błąd Kartezjusza. Emocje, rozum i ludzki mózg”. Potwierdził naukowo, że intuicja istnieje. Badacz twierdzi, że jesteśmy wspierani przez emocjonalne sygnały z naszego ciała, których nie powinniśmy lekceważyć i to jest właśnie intuicja: „Pamiętajmy, że de facto nigdy nie jesteśmy sami w podejmowaniu decyzji – partneruje nam zawsze intuicja. Od nas zależy, czy uznamy ten sygnał za pomocny, czy nie”.

Intuicja rodzica prowadzi za potrzebami dziecka. Ale zamiast wsłuchać się w jego potrzeby wolimy słychać obcych specjalistów. Oni pokażą nam braki, niedociągnięcia, nieprawidłowości, deficyty. Szufladki opinii zostaną zapełnione definicjami. Mamy przekonanie, że inni się znają, a nam brak kompetencji. Nie pytamy, bo boimy się ośmieszenia. 

Intuicja pomaga odczuwać intencje ludzi i odnajdować słuszne dla nas rozwiązania. Im więcej mamy połączenia z własnymi emocjami, tym mocniej odczuwamy intuicję. „Jeśli matka odczytuje sygnały płynące z podświadomości, z emocji, uważa je za cenne, wsłuchuje się w nie, to najprawdopodobniej jej dzieci będą działały w podobny sposób” - twierdzi Damásio.

Z kolei „aby rozwinąć intuicję, musisz poznać się lepiej i w pełni siebie zaakceptować” – pisze amerykańska psychoterapeutka i pedagog Cate Howell w swojej książce pt.”Intuicja. Uwolnij jej siłę”. Proponuje siedmiostopniowy program rozwijania intuicji i używania jej do ulepszania codziennego życia, w tym medytację, empatię, kreatywność, pozytywne nastawienie, słuchanie siebie i własnego ciała. 

Praktykuję, popieram i polecam! 







Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia