#4 Ego nie jest wrogiem


(Cykl DROGA DO DOMU jest inspirowany naukami Eckharta Tolle'a i moją próbą przełożenia ich na język współczesnego człowieka, biologii i codziennego życia)**

Droga do domu #4
RACJA I CISZA
EGO nie jest wrogiem.


Przez wiele lat myślałam, że EGO jest fundamentem. Przez kolejne lata, że jest czymś, czego trzeba się pozbyć - pokonać, uciszyć.

Im więcej słuchałam Eckharta Tolle'a, tym bardziej rozumiałam, że obie drogi to walka. A walka z EGO bardzo szybko staje się kolejnym przejawem ego.

Dziś myślę, że ego nie jest naszym wrogiem. Ono próbowało nas chronić. Budowało obraz nas samych. Pomagało przynależeć, unikać odrzucenia. Zdobywać uznanie. I przetrwać.

Ego bywa utożsamiane z odpowiedzialnością, pracowitością, profesjonalizmem czy ambicją. Ale to nie są cechy EGO, one mogą wynikać z ego, ale mogą też wynikać z wartości, pasji czy poczucia sensu.
EGO chce zbudować swoją tożsamość na odpowiedzialności, która sama w sobie nie jest problemem.

Problem zaczyna się wtedy, gdy bez niej nie wiemy już, kim jesteśmy.



Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zapominamy, że to tylko jedna z części naszego doświadczenia. I zaczynamy wierzyć, że to właśnie jesteśmy my.

Tolle pisze, że EGO bardzo rzadko potrafi po prostu być. Dla niego chwila obecna jest najczęściej:
środkiem do celu, przeszkodą, albo wrogiem. Nigdy miejscem, w którym można odpocząć.

Zauważ, jak często EGO mówi:

Powinni mnie bardziej docenić
Muszę udowodnić, że mam rację
Dlaczego mnie nie zauważyli?
Ona ma więcej
Jestem lepsza / gorsza

To wszystko brzmi bardzo różnie, ale wszystkie te zdania mają wspólny mianownik. Nieustannie budują historię o człowieku.

Im dłużej obserwuję ludzi tym bardziej widzę, że EGO nie zawsze objawia się pychą. Czasami objawia się perfekcjonizmem, nadmierną odpowiedzialnością, potrzebą bycia niezastąpionym, nieustannym pomaganiem. Czasami byciem "tym silnym".
Bo EGO nie chce tylko być wyjątkowe. Ono chce być kimś. Kimkolwiek.
Nawet jeśli miałoby być najbardziej zmęczonym człowiekiem w pokoju.

Jest jeszcze coś - EGO bardzo boi się ciszy.
Bo w ciszy nie ma z kim się porównywać. Nie ma czego udowadniać. Nie ma kolejnej historii do opowiedzenia.

W ciszy zostaje tylko obecność.
I właśnie dlatego wielu ludzi robi wszystko, żeby jej nie doświadczać.
Telefon, podcast, serial, tik-tok, praca, rozmowa. Cokolwiek. Byle nie cisza.

Paradoks polega na tym, że ciało mówi zupełnie innym językiem. Nie interesuje go status. Nie interesuje go uznanie. Nie interesuje go racja.
Kiedy jest zmęczone... po prostu chce odpocząć.
Kiedy jest przeciążone... prosi o zwolnienie.
Nie dlatego, że jest leniwe - dlatego, że jest żywe.

Nie chodzi o to, żeby pozbyć się EGO. Nie da się. Chodzi o to, żeby je rozpoznać.
Zauważyć moment, w którym zaczyna prowadzić nasze życie. Bo wszystko, czego nie jesteśmy świadomi, bardzo łatwo zaczyna nami rządzić.


Na dziś zostawiam Ci kilka pytań.
Niech będą zaproszeniem do obserwacji, aby móc siebie trochę lepiej zobaczyć.

W jakich sytuacjach najbardziej potrzebujesz mieć rację?
Co najbardziej zabolałoby Twoje ego: krytyka, brak uznania czy bycie niezauważonym?
Jak często robisz coś dlatego, że to naprawdę ma dla Ciebie sens, a jak często dlatego, że buduje obraz Ciebie?
Kiedy ostatnio pobyłaś w ciszy bez potrzeby wypełniania jej czymkolwiek?

----------------------------------------------------


** DROGA DO DOMU to cykl OffMatki, inspirowany naukami E.Tolle. 

Moim celem nie jest tłumaczenie i interpretacja filozofii Tolle'a.
Tolle głosi - „obserwuj umysł”, „bądź obecny”.

Sama często, nawet przez kilkanaście minut, prowadzę w głowie kłótnię, która nigdy się nie wydarzyła.
Moja obecność jest wyraźna, gdy czekam na wynik badań dziecka, jadę na rowerze albo piję kawę w ciszy.

Dlatego próbuję przetłumaczyć jego nauki na język współczesnego człowieka, tworząc pomost między jego filozofią, biologią, psychiką i codziennym życiem. Cykl siedmiu wpisów łączy dwa nurty, które rozwijam w sobie od lat: fascynację biologią, układem nerwowym i kryzysem, oraz duchowość bez religii, opartą na obecności i obserwacji. 

Bo obecność ma swoje odbicie w układzie nerwowym, dialog wewnętrzny ma konsekwencje biologiczne, a ego można rozumieć również przez pryzmat mechanizmów przetrwania.

"Dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść.
To miejsce, z którego człowiek nigdy naprawdę nie odszedł.
Po prostu na chwilę uwierzył własnym myślom"


Seria powstała po wysłuchaniu wykładów na oficjalnym profilu autora, oraz przeczytaniu jego książek (Potęga teraźniejszości, Praktykowanie potęgi teraźniejszości, Nowa ziemia, Mowa ciszy)



Czytaj więcej >

#3 Obserwator

 

(Cykl DROGA DO DOMU jest inspirowany naukami Eckharta Tolle'a i moją próbą przełożenia ich na język współczesnego człowieka, biologii i codziennego życia)**

 Droga do domu #3 
DOŚWIADCZENIE LUSTRA.
Obserwator.

Obserwacja zamiast walki. Czy to w ogóle jest możliwe?
Przez większość życia uczono mnie jednego - jeśli coś jest nie tak... trzeba to zmienić.

Jeśli pojawia się lęk... trzeba go pokonać.
Jeśli pojawia się złość... trzeba ją opanować.
Jeśli pojawiają się trudne myśli... trzeba je zastąpić lepszymi. Walczyć, kontrolować, naprawiać.




Dopiero Eckhart Tolle pokazał mi zupełnie inną możliwość.
A co, jeśli nie trzeba walczyć?

Najbardziej poruszyła mnie myśl, że walka z własnym umysłem bardzo szybko staje się... kolejną aktywnością umysłu. "Nie powinnam tak myśleć", "muszę się uspokoić", "dlaczego znowu to robię?"
To nadal są myśli, tylko przebrane za próbę ich zatrzymania.

Tolle używa pięknej metafory lustra. Lustro niczego nie poprawia. Nie wybiera, nie ocenia. Po prostu odbija to, co się przed nim pojawia.
Czyż nie właśnie na tym polega uważność?
Nie na zatrzymaniu myśli, ale na przestaniu utożsamiania się z każdą z nich. 

Ale obserwacja nie dotyczy tylko umysłu, dotyczy również ciała. To właśnie ono często zauważa wszystko wcześniej niż myśli.
Zanim pojawią się w głowie słowa: "boję się" możesz poczuć zaciśnięty żołądek.
Zanim pomyślisz: "jestem wściekła" już zaciska się szczęka.
Zanim nazwiesz smutek... cięższy staje się oddech. Ciało nie komentuje, ono informuje.

Mam wrażenie, że prawdziwa obserwacja zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba natychmiastowego wyjaśniania wszystkiego.

Nie dlaczego tak się czuję ale co właśnie czuję?
Nie jak się tego pozbyć ale jak to jest teraz odczuwane w moim ciele?
Czy dostrzegasz jak ogromna jest tu różnica?

Kiedy patrzysz na zachód słońca, przez krótką chwilę po prostu go widzisz. Dopiero po sekundzie pojawia się myśl: "ale piękny zachód słońca". Pierwsze było doświadczeniem, drugie jest już komentarzem do doświadczenia.
Całe nasze życie wygląda bardzo podobnie. Najpierw jest chwila. Potem umysł zaczyna o niej opowiadać. A my bardziej wierzymy opowieści niż temu, czego naprawdę doświadczamy.


Na dziś zostawiam Ci kilka pytań.
Niech będą zaproszeniem do obserwacji, aby móc siebie trochę lepiej zobaczyć.

Przez jeden dzień niczego w sobie nie zmieniaj. Nie próbuj być spokojniejszy. Nie próbuj myśleć pozytywnie, nie próbuj się naprawiać.
Po prostu obserwuj. Z ciekawością. Zobacz:

Jak często pojawia się słowo "muszę"?
Jak często mówisz do siebie "Ty"?
Jak często oceniasz siebie, zanim wydarzy się cokolwiek złego?
Gdzie w ciele najczęściej pojawia się napięcie?
Jak zmienia się Twój oddech, kiedy ktoś Cię skrytykuje?
Co dzieje się z Twoimi barkami, kiedy się spieszysz?

Co częściej obserwujesz: rzeczywistość czy swoje komentarze na jej temat?
Kiedy ostatnio naprawdę poczułaś swoje ciało, zanim próbowałeś zrozumieć swoje emocje?
Czy potrafisz przez minutę niczego w sobie nie poprawiać?
Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś na chwilę zamienił analizę na obserwację?

Nie poprawiaj. Nie analizuj. Nie oceniaj. Po prostu patrz.
Pierwszym krokiem do wolności nie jest zmiana.
Pierwszym krokiem jest zauważenie.

Chciałabym dodać jeszcze coś, czego mi brakuje w wielu rozmowach o uważności.
Obserwacja nie jest biernością. To nie jest udawanie, że nic się nie dzieje. To stworzenie przestrzeni między bodźcem a reakcją. Między myślą a uwierzeniem jej. Między napięciem w ciele a automatycznym działaniem.
I właśnie w tej przestrzeni zaczyna się Twoja osobista wolność. Bo, co potrafisz obserwować, przestaje Tobą rządzić.
Nie znika, ale przestajesz być z nim całkowicie utożsamiony. To bardzo spójnie łączy nauki Tolle'a z moim sposobem myślenia o układzie nerwowym i świadomym życiu.


----------------------------------------------------

**DROGA DO DOMU to cykl OffMatki, inspirowany naukami E.Tolle. 

Moim celem nie jest tłumaczenie i interpretacja filozofii Tolle'a.
Tolle głosi - „obserwuj umysł”, „bądź obecny”.

Sama często, nawet przez kilkanaście minut, prowadzę w głowie kłótnię, która nigdy się nie wydarzyła.
Moja obecność jest wyraźna, gdy czekam na wynik badań dziecka, jadę na rowerze albo piję kawę w ciszy.

Dlatego próbuję przetłumaczyć jego nauki na język współczesnego człowieka, tworząc pomost między jego filozofią, biologią, psychiką i codziennym życiem. Cykl siedmiu wpisów łączy dwa nurty, które rozwijam w sobie od lat: fascynację biologią, układem nerwowym i kryzysem, oraz duchowość bez religii, opartą na obecności i obserwacji. 

Bo obecność ma swoje odbicie w układzie nerwowym, dialog wewnętrzny ma konsekwencje biologiczne, a ego można rozumieć również przez pryzmat mechanizmów przetrwania.

"Dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść.
To miejsce, z którego człowiek nigdy naprawdę nie odszedł.
Po prostu na chwilę uwierzył własnym myślom"


Seria powstała po wysłuchaniu wykładów na oficjalnym profilu autora, oraz przeczytaniu jego książek (Potęga teraźniejszości, Praktykowanie potęgi teraźniejszości, Nowa ziemia, Mowa ciszy)



Czytaj więcej >

#2 Głos, który nie jest Tobą

 (Cykl DROGA DO DOMU jest inspirowany naukami Eckharta Tolle'a i moją próbą przełożenia ich na język współczesnego człowieka, biologii i codziennego życia)**

 Droga do domu #2 
ZAPRASZANIE MYŚLI.
Głos, który nie jest Tobą.


Przez prawie trzydzieści lat próbowałam pracować nad swoimi myślami.
Zmieniać je. Kontrolować, analizować, rozumieć. Zastępować lepszymi.
Czytałam książki. Kończyłam szkoły, chodziłam na szkolenia. Poznawałam kolejne teorie i metody.
Szukając sposobu na uspokojenie umysłu... karmiłam go kolejnymi myślami.



Dzisiaj wydaje mi się to trochę zabawne.
Próbowałam ugasić pożar... dodając drewna. Większość z nas robi dokładnie to samo.
Mamy trudną myśl. Więc szukamy następnej, która ją naprawi.
Potem kolejnej.
I jeszcze jednej. Jakby odpowiedzią na hałas miało być więcej hałasu.

Przez lata wydawało mi się, że jeśli nauczę się właściwie myśleć, będę spokojna.
Dzisiaj już tak nie myślę. Zrozumiałam coś bardzo prostego.
Myśl pojawia się sama. Nie prosisz jej o przyjście, nie planujesz jej. Nie wybierasz.

Po prostu nagle jest - tak jak pojawia się dźwięk za oknem albo chmura na niebie.

Kiedy to sobie uświadomiłam, pojawiło się pytanie, które zmieniło moje patrzenie na umysł.
Jeśli nie wybieram większości swoich myśli... to dlaczego wierzę, że każda z nich mówi prawdę?

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam od Eckharta Tolle'a: "Twoje myśli to nie Ty" poczułam jednocześnie ulgę i opór. Ulgę, bo nagle nie musiałam już wygrywać każdej dyskusji z własnym umysłem. Opór, bo jeśli nie jestem swoimi myślami... to kim właściwie jestem?

To był moment, w którym przestałam próbować kontrolować każdą myśl. Zaczęłam je obserwować.
Nie dlatego, że wszystkie są bez znaczenia i nie dlatego, że nie warto myśleć.
Dlatego, że nie każda myśl zasługuje na moją uwagę.

Dzisiaj, kiedy pojawia się w mojej głowie: "nie dałaś rady", "powinnaś bardziej się postarać" czy wypominanie "braków" nie pytam już jak to zmienić.
Pytam: "czy naprawdę chcę zaprosić tę myśl na dłużej?" Bo nie każda myśl, która puka do drzwi, musi zostać.

To jest różnica między klasyczną psychologią poznawczą a tym, o czym mówi Tolle.
Psychologia pyta: Jak zmienić treść myśli?
Tolle pyta: Kto jest świadomy, że ta myśl właśnie się pojawiła?

Być może przez lata zadawaliśmy niewłaściwe pytanie. Nie "jak zmienić swoje myśli?", ale "dlaczego tak bardzo wierzę, że każda z nich mówi prawdę?"


Na dziś zostawiam Ci kilka pytań.
Niech będą zaproszeniem do obserwacji, aby móc siebie trochę lepiej zobaczyć.

Jakie zdanie najczęściej powtarza Twój umysł?
Czy pamiętasz moment, kiedy uwierzyłaś myśli tylko dlatego, że była głośna?
Ile energii poświęcasz na zmianę swoich myśli, a ile na ich spokojne zauważenie?
Co by się zmieniło, gdybyś potraktowała swoje myśli jak gości, a nie jak domowników?

----------------------------------------------------


** DROGA DO DOMU to cykl OffMatki, inspirowany naukami E.Tolle. 

Moim celem nie jest tłumaczenie i interpretacja filozofii Tolle'a.
Tolle głosi - „obserwuj umysł”, „bądź obecny”.

Sama często, nawet przez kilkanaście minut, prowadzę w głowie kłótnię, która nigdy się nie wydarzyła.
Moja obecność jest wyraźna, gdy czekam na wynik badań dziecka, jadę na rowerze albo piję kawę w ciszy.

Dlatego próbuję przetłumaczyć jego nauki na język współczesnego człowieka, tworząc pomost między jego filozofią, biologią, psychiką i codziennym życiem. Cykl siedmiu wpisów łączy dwa nurty, które rozwijam w sobie od lat: fascynację biologią, układem nerwowym i kryzysem, oraz duchowość bez religii, opartą na obecności i obserwacji. 

Bo obecność ma swoje odbicie w układzie nerwowym, dialog wewnętrzny ma konsekwencje biologiczne, a ego można rozumieć również przez pryzmat mechanizmów przetrwania.

"Dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść.
To miejsce, z którego człowiek nigdy naprawdę nie odszedł.
Po prostu na chwilę uwierzył własnym myślom"


Seria powstała po wysłuchaniu wykładów na oficjalnym profilu autora, oraz przeczytaniu jego książek (Potęga teraźniejszości, Praktykowanie potęgi teraźniejszości, Nowa ziemia, Mowa ciszy)



Czytaj więcej >

#1 Dom z którego ciągle uciekamy

 

(Cykl DROGA DO DOMU jest inspirowany naukami Eckharta Tolle'a i moją próbą przełożenia ich na język współczesnego człowieka, biologii i codziennego życia)**

Droga do domu #1.
ĆWICZĄC ŻYCIE
Dom z którego ciągle uciekamy.

Całe życie jesteśmy w drodze.
Rzadko pytamy… Dokąd właściwie idziemy?
Eckhart Tolle używa pięknej metafory, mówi, że człowiek przez większość życia szuka domu.
Tylko że my bardzo często mylimy dom z miejscem.  
Szukamy go w przeszłości, w przyszłości, osiągnięciach, relacjach, rozwoju.
Tak trudno nam po prostu w nim być.




Od dziecka uczymy się, że szczęście znajduje się gdzieś przed nami. Kiedy: skończę szkołę, znajdę miłość, kupię mieszkanie, dzieci podrosną, zmienię pracę, wreszcie odpocznę, schudnę, bardziej się rozwinę. Kiedy stanę się lepszą wersją siebie.

Myślimy, że domem będzie związek, nowa praca, większe mieszkanie, dom na wsi, idealne ciało, brak zmarszczek, kolejny kurs, więcej pieniędzy, spokojniejsze dzieci.
A kiedy już to osiągamy… na chwilę robi się cicho.
I zaraz pojawia się następne "jeszcze". Jeszcze coś trzeba poprawić. Jeszcze coś osiągnąć. Jeszcze trochę.

Jeszcze tylko skończę ten projekt.
Jeszcze tylko dzieci dorosną.
Jeszcze tylko chwila i wakacje, albo tylko wakacje i poszukam pracy.
Jeszcze tylko schudnę…. jeszcze tylko tydzień i rozpocznę dietę.
Jeszcze tylko uporządkuję swoje życie.
A potem… zacznę żyć. Czy naprawdę? Czy może za tym "jeszcze tylko" czeka następne "jeszcze tylko"?

Współczesny człowiek nie cierpi dlatego, że ma za mało, tylko dlatego, że nigdy nie pozwala sobie poczuć, że już jest w domu.
Bo umysł żyje przeszłością i przyszłością. To jego naturalna właściwość. Porównywanie, zamartwianie się i rozgrzebywanie, analiza i plan.

Ciągle szuka kolejnego celu, kolejnego problemu, kolejnego powodu, żeby nie zatrzymać się tutaj.

Z perspektywy biologii ma to sens. Organizm, który przestał wypatrywać zagrożeń, miał mniejsze szanse przetrwać. Ale z perspektywy życia… to wyczerpująca rola i ogromny koszt.


Najbardziej poruszyła mnie jedna myśl Tolle'a - dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść. Dom jest stanem, w którym przestajesz na chwilę uciekać od tego, co właśnie jest.
Nie oznacza to rezygnacji z marzeń. Nie oznacza bierności, ani, że niczego nie zmieniasz.
Oznacza tylko tyle... że przestajesz odkładać życie na moment, w którym wszystko będzie idealne.

Kiedyś myślałam, że obecność polega na tym, żeby nauczyć się zatrzymywać.
Dziś wiem, że obecność zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz ciągle wychodzić z własnego życia.

Kiedy pijesz kawę... i naprawdę pijesz kawę.
Kiedy rozmawiasz z dzieckiem... i naprawdę go słyszysz.
Kiedy siedzisz na trawie... i przez chwilę niczego od tej chwili nie oczekujesz.

Może właśnie dlatego tak wielu z nas czuje spokój w lesie, nad morzem czy w górach.
Nie dlatego, że natura rozwiązuje nasze problemy. Tylko dlatego, że na moment przestajemy z niej uciekać. "Ćwiczysz po prostu życie" - jak mówi Tolle.

Jest jedna rzecz, którą chcę od siebie dopowiedzieć. Czasem nie potrafimy "być", nie dlatego, że jesteśmy zbyt przywiązani do EGO czy przyszłości.
Czasem nie potrafimy być obecni, bo nasz układ nerwowy od miesięcy (albo lat) żyje w stanie alarmowym. I wtedy nie potrzeba więcej duchowości.
Nie potrzeba bardziej się starać. Czasem potrzeba najpierw odzyskać poczucie bezpieczeństwa w ciele. Złapać balans i zatrzymać ciszę.
dom to nie tylko miejsce świadomości.
To także organizm, który przestaje czuć, że musi bez przerwy uciekać.
A świadomość i ciało potrzebują wracać do domu razem.


Na dziś zostawiam Ci kilka pytań.
Niech będą zaproszeniem do obserwacji, aby móc siebie trochę lepiej zobaczyć.

Gdzie najczęściej szukasz swojego "domu"?
Co od lat odkładasz na moment "kiedy już..."?
Czy pamiętasz ostatnią chwilę, w której niczego nie próbowałaś poprawić?
Jak często Twoje życie zaczyna się... dopiero w przyszłości?
A może domem, którego szukasz od lat, nie jest żadne miejsce?
Może jest nim chwila, w której po raz pierwszy naprawdę jesteś tam, gdzie właśnie jesteś?


----------------------------------------------------



** DROGA DO DOMU to cykl OffMatki, inspirowany naukami E.Tolle. 

Moim celem nie jest tłumaczenie i interpretacja filozofii Tolle'a.
Tolle głosi - „obserwuj umysł”, „bądź obecny”.

Sama często, nawet przez kilkanaście minut, prowadzę w głowie kłótnię, która nigdy się nie wydarzyła.
Moja obecność jest wyraźna, gdy czekam na wynik badań dziecka, jadę na rowerze albo piję kawę w ciszy.

Dlatego próbuję przetłumaczyć jego nauki na język współczesnego człowieka, tworząc pomost między jego filozofią, biologią, psychiką i codziennym życiem. Cykl siedmiu wpisów łączy dwa nurty, które rozwijam w sobie od lat: fascynację biologią, układem nerwowym i kryzysem, oraz duchowość bez religii, opartą na obecności i obserwacji. 

Bo obecność ma swoje odbicie w układzie nerwowym, dialog wewnętrzny ma konsekwencje biologiczne, a ego można rozumieć również przez pryzmat mechanizmów przetrwania.

"Dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść.
To miejsce, z którego człowiek nigdy naprawdę nie odszedł.
Po prostu na chwilę uwierzył własnym myślom"


Seria powstała po wysłuchaniu wykładów na oficjalnym profilu autora, oraz przeczytaniu jego książek (Potęga teraźniejszości, Praktykowanie potęgi teraźniejszości, Nowa ziemia, Mowa ciszy)



Czytaj więcej >

#0 Nie wierz we wszystko, co mówi Twój umysł


(Cykl DROGA DO DOMU jest inspirowany naukami Eckharta Tolle'a i moją próbą przełożenia ich na język współczesnego człowieka, biologii i codziennego życia)**

Droga do domu #0  
TO TYLKO MYŚL
Nie wierz we wszystko, co mówi Twój umysł.

Kim jest ten głos?
Dlaczego nie jest Tobą?

Ilu z nas jest dręczonych przez niekończące się monologi w głowie?
Nie przez szefa, partnera czy rodziców. Przez siebie.




Wyobraź sobie, że ktoś przez cały dzień chodzi za Tobą i mówi:
jesteś do niczego, znowu popełniłeś błąd, inni potrafią a Ty nie, weź się w garść. 
Krytykuje, popędza, naciska, ocenia, ma pretensje.

Gdyby ktoś bliski robił Ci to cały czas, jaką miałbyś z nim na co dzień relację?
Czy chciałabyś przebywać z takim człowiekiem? Jak długo byś z nim wytrzymał?

A jednak większość z nas właśnie w taki sposób rozmawia sama ze sobą. I uznaje to za coś całkowicie normalnego.


Eckhart Tolle zadaje pytanie - kto właściwie do Ciebie mówi?
Kiedy w głowie pojawia się głos:  "jesteś beznadziejna" - kto to wypowiada? I do kogo?

Jak to możliwe, że jedna część umysłu ocenia drugą?
To tak, jakbyśmy rozszczepiali się na prokuratora, sędziego i oskarżonego.
A my przez lata wierzymy, że ten głos mówi prawdę i że nie możemy tego zmienić.
Że skoro pojawiła się myśl, musi być prawdziwa.
A przecież… to tylko myśl. Nie fakt. Nie rzeczywistość.

Umysł nie jest narratorem obiektywnym, jest narratorem bezwzględnym, którego karmi i rozwija nasza uwaga.


Z perspektywy biologii ma to ogromny sens. Umysł nie powstał po to, żeby nas uszczęśliwiać. Powstał po to, żeby przewidywać zagrożenia, dlatego łatwiej zauważa błędy niż sukcesy.

Łatwiej porównuje niż docenia i zachwyca się chwilą. Łatwiej tworzy katastrofy niż spokój.
Właśnie tak działa - nieidealny ludzki umysł, którego przez wieki próbujemy okiełznać i zmienić, a może wystarczy przestać traktować go tak poważnie?

Bo najtrudniej jest nam wtedy, gdy wierzymy, że każde jego słowo jest prawdą.

To, co najbardziej zabrałam z nauk Tolle, jest zaskakująco proste. Nie trzeba walczyć z własnym umysłem. |Nie trzeba go uciszać. Nie trzeba udowadniać mu, że się myli. Można zacząć od czegoś znacznie prostszego.
Zauważyć. 

"O... właśnie pojawiła się kolejna myśl" - i nie robić z nią nic więcej. Bo może największą wolnością nie jest pozbycie się myśli ale przestać wierzyć we wszystkie.

I nauczyć się być dla siebie takim człowiekiem, z którym warto iść przez życie. Wtedy każda droga staje się drogą do domu, nawet wtedy, kiedy jest trudno. 


Na dziś zostawiam Ci kilka pytań.
Niech będą zaproszeniem do obserwacji, aby móc siebie trochę lepiej zobaczyć.

Gdyby głos, który słyszysz w swojej głowie, należał do kogoś obcego… czy chciałabyś spędzić z nim choć jeden dzień?
A jeśli odpowiedź brzmi "nie"… to może warto zacząć słuchać go trochę mniej?
Jak najczęściej zwracasz się do siebie? Mówisz "ja", a może częściej "ty"?
Jakie zdanie Twój umysł powtarza najczęściej?
Czy potrafisz zauważyć moment, w którym pojawia się myśl... zanim uwierzysz, że jest prawdą?


---------------------------------------------

** DROGA DO DOMU to cykl OffMatki, inspirowany naukami E.Tolle. 

Moim celem nie jest tłumaczenie i interpretacja filozofii Tolle'a.
Tolle głosi - „obserwuj umysł”, „bądź obecny”.

Sama często, nawet przez kilkanaście minut, prowadzę w głowie kłótnię, która nigdy się nie wydarzyła.
Moja obecność jest wyraźna, gdy czekam na wynik badań dziecka, jadę na rowerze albo piję kawę w ciszy.

Dlatego próbuję przetłumaczyć jego nauki na język współczesnego człowieka, tworząc pomost między jego filozofią, biologią, psychiką i codziennym życiem. Cykl siedmiu wpisów łączy dwa nurty, które rozwijam w sobie od lat: fascynację biologią, układem nerwowym i kryzysem, oraz duchowość bez religii, opartą na obecności i obserwacji. 

Bo obecność ma swoje odbicie w układzie nerwowym, dialog wewnętrzny ma konsekwencje biologiczne, a ego można rozumieć również przez pryzmat mechanizmów przetrwania.

"Dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść.
To miejsce, z którego człowiek nigdy naprawdę nie odszedł.
Po prostu na chwilę uwierzył własnym myślom"


Seria powstała po wysłuchaniu wykładów na oficjalnym profilu autora, oraz przeczytaniu jego książek (Potęga teraźniejszości, Praktykowanie potęgi teraźniejszości, Nowa ziemia, Mowa ciszy)



Czytaj więcej >

Sprawdź, zanim uwierzysz

 

Jeżeli człowiek nie rodzi się z gotowym obrazem siebie, to znaczy, że sporą część życia spędza nie tyle poznając siebie, ile ucząc się, kim ma być.
A potem rozwój osobisty często proponuje mu kolejne narzędzia, żeby tę konstrukcję jeszcze ulepszyć.

Ale czy trzeba zbudować lepszą wersję siebie, czy najpierw zobaczyć, kto właściwie jest tym, którego cały czas próbujemy ulepszać?

A może warto odważyć się zobaczyć na nowo konstrukcję świata, którą uznałeś za naturalną?





Co pozostaje, kiedy zdejmiesz z człowieka to, w co został ubrany w procesie socjalizacji? 

Człowiek nie rodzi się z gotowym obrazem siebie. Nabiera ich z czasem. Staje się kobietą, mężczyzną, matką, ojcem, pracownikiem, lekarzem, nauczycielem, dobrym albo złym człowiekiem.

Nie rodzi się z gotową historią o sobie. Dostaje ją od rodziny, szkoły, religii, kultury, społeczeństwa. Od ludzi, którzy mówią mu, jaki powinien być.

Z czasem zaczyna mówić: To jestem ja.
Moje wykształcenie, zawód, rodzina, pozycja społeczna, poglądy, sukcesy i porażki, historia, cechy charakteru.


Tylko skąd wiemy, że to wszystko rzeczywiście jest nami?


Eckhart Tolle zapytałby: Kto ci powiedział, że jesteś tym, za kogo się uważasz?
Można pójść dalej - kto ci powiedział, że tak wygląda świat?
Bo przecież to, co wydaje nam się naturalnym porządkiem rzeczy, często jest po prostu tym, czego nauczyliśmy się nie kwestionować.

Że kobieta powinna być taka, a mężczyzna powinien być taki.
Że sukces wygląda tak, a bezpieczeństwo oznacza to. Że szczęście trzeba osiągnąć, że trzeba nad sobą pracować i że trzeba coś w życiu zrobić, żeby być kimś.

Kultura nie tylko mówi nam, jacy mamy być. Mówi nam również, jak wygląda rzeczywistość.
A potem przestajemy widzieć w tym kulturę. Zaczynamy widzieć prawdę.

Konstrukcję naszego własnego „ja”, którą uznajemy za rzeczywistość i kulturowe konstrukcje, które uznajemy za naturalne.

A może sprawdź, zanim uwierzysz?

Zobacz, co naprawdę jest twoim doświadczeniem, a co zostało ci przekazane.
Zobacz, co jest bezpośrednio przeżywane, a co jest opowieścią o tym przeżyciu.

Jak mówi Marek Taran mówi: Kluczem są uczucia, nie techniki.
Bo można przeczytać kolejne książki, poznać kolejne teorie, zastosować kolejne metody i stworzyć jeszcze bardziej wyrafinowaną wersję własnej historii.

A można też na chwilę przestać ją tworzyć. Poczuć. Zobaczyć. Być.
I wtedy pojawia się pytanie, którego nie da się już rozwiązać kolejną teorią:
Co pozostaje, kiedy zdejmiesz z człowieka wszystko to, czego nauczył się o sobie i o świecie? 

Czy od tego zaczyna się prawdziwe pytanie o świadomość?




Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia