03:13:00

Wychowuj człowieka, nie płeć

Pierwsze lub drugie pytanie, jakie pada, kiedy dowiadujemy się, że znajoma jest w ciąży, to: „chłopiec czy dziewczynka”? Nie jak samopoczucie, czy czegoś potrzebuje, czy wszystko w porządku, gratuluję i koniec kropka.
Bo to pytanie, po prostu MUSI paść.
A zaraz za nim komentarz.



Automatycznie identyfikujemy ciążę z płcią. Ciąża staje się płcią i staje się publiczna, zaczynamy dopasowywać cały majestat kolorystyczny i ubraniowy do płci, mamy wizję różowości / niebieskości, dopasowujemy rodzeństwo („znów chłopiec? ojej szkoda”; „kolejna dziewczynka, ale będzie babiniec!”, lub „będzie parka? Idealnie!”), komentujemy wygląd „widać, że chłopak, bo pięknie wyglądasz, a dziewczynka zabiera urodę” albo „widać, że dziewczynka, bo brzuch taki mały, dziewczynki się kulą do mamusi”. „Kolejna dziewczynka – mąż pewnie chłopca chciał?”, „oj, drugi chłopak, pewnie wolałabyś dziewczynkę?”




W naszej rodzinie wychowuje się dzieci. Ludzi. Nie narzucamy im czym i jak mają się bawić, tylko dlatego, że ktoś wymyślił, że dane zabawki są odpowiednie dla danej płci. Nie kupujemy im dedykowanym płciom gadżetów, książeczek, nie wymuszamy zachowań „właściwych dla płci”, nie uczymy nawyków „prawidłowych” dla płci.
Ubieranie, czesanie to kwestia indywidualna ale nie powinna bezpośrednio wynikać z myślenia, że coś wypada albo nie, że coś będzie miało wpływ na psychikę dziecka (np. długie włosy u chłopaka to będzie „spedalony” albo krótkie włosy u dziewczyny to będzie „brak wdzięku i powabu” bo przecież wdzięk można pokazać tylko przez kokardy i falbany…). A największa bzdura, jaką wymyślono, to: „z chłopcem ciężko dać sobie radę, chłopcy to łobuzy, dziewczynki są łatwiejsze w wychowaniu”.

Ostatnio obserwowałam dyskusję w necie na temat koloru wózka. Ponoć rodzice (no ok, głównie matki…) „podkreślają płeć dziecka” kolorem wózka. Wózki dziecięce już nie są dla dzieci. Są dla płci. Dotąd wydawało mi się, że istotna jest funkcjonalność wózka. Wygoda dziecka. Myliłam się. Najważniejszy jest design i kolor!
Nie do końca wiadomo jak płeć podkreślać np. wózkiem niebieskim czy zielonym, pasuje bardziej do dziewczynki czy do chłopca? Ale już różowy, fiolet, pomarańcz to tylko dla dziewczynki! Argument? Bo tak. Bo chłopiec z różowym śmieszy. Ale kogo śmieszy? Kolor śmieszy, czy dziecko? I dlaczego właśnie różowy ma być jakiś uwłaczaniem, powodem do nabijania się z dziecka?
Czy ktoś mi wyjaśni, dlaczego kolor różowy jest nieprawidłowy dla chłopaka?


Ludzie, wychowujmy ludzi. Niech nasze dzieciaki nie czują, że ze względu na płeć muszą być jakieś, niech mają poczucie człowieczeństwa i prawo do bycia kim są. Nie doszukujcie się w tym podtekstów ideologicznych, feminizmu, unisexu, „lewactwa”. Bo to się nazywa rozsądek.





Schabowy chłopaka i kluseczki dziewczyny. O stereotypach PŁCI
Wychowanie bez różnicowania płci. Konstruktywne rodzicielstwo czy wymysł gendera?
GENDER srender. Czyli facet potrzebny jak rybie rower



2 komentarze:

  1. Wiele osób interesuje to jak i w co ubierasz dziecko. A nie czy je kochasz. Dodatkowo marketing wspierany przez kulturę (ew. odwrotnie) wmawia ci, co jest dla chłopca, a co dla dziewczynki. Nikt przecież nie ubierze chłopca w różowe ubranko i nie wsadzi do różowego wózka. Mocno wydrukowany schemat płciowy spowoduje, ze tego nie zrobisz, bo nie będziesz wiedzieć, co zrobić, kiedy wszyscy będą mówc "jaka śliczna dziewczynka". Obawa przed konfrontacją ze skutkami przekroczenia kulturowej granicy będzie cie powstrzymywać i powodować dyskomfort. Będziesz wręcz twierdzić, ze to ty nie chcesz chłopca w różowym, a nie kultura, w jakiej żyjesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żyjemy w czasach social mediów i rzeczywiście znaczenie mają wnętrza, jak jesz, jak ubierasz dziecko. Na razie to tylko obrazki więc można pokazać wszystko. A gdzie sedno?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 OffMatka , Blogger